sobota, 25 czerwca 2016

#2 Kochając pana Danielsa

czyli na śmierci życie się nie kończy. 

Nie wiem co czuję po przeczytaniu tej lektury, ale jedno co wiem na pewno to to, że zostawiła ogromną dziurę w moim papierowym sercu. Okrzyknęłam ją mianem " książki niosącej śmierć". Czy zasługuje na to? Oceńcie sami.

"Ludzie nie są stworzeni, by być idealni, Danielu. Potrafimy psuć, pierniczyć i uczyć się nowych rzeczy. Nasza natura jest doskonale niedoskonała."


Długo zastanawiałam się jak opisać tą książkę w kilku prostych zdaniach i doszłam do tego, że chyba się nie da.
Gdy zaczynałam moją przygodę z książkami wymyśliłam sobie dwie niepisane zasady:

  1. Nigdy nie przeczytać harlequin'a.
  2. Nigdy nie przeczytać książki o miłości nauczyciela z uczennicą. 
Obydwie zasady złamałam.
Pierwszej chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, ale druga tego wymaga. Myślałam, że te historie mają już wyrobiony schemat, czyli: zakochanie się, ukrywanie tego faktu przed wszystkimi, ktoś się dowiaduje prawdy, rozłąka, a na końcu i tak są razem. Boże, jak strasznie się myliłam,

"Każdy z nas ma jakieś złoto. To może być cokolwiek: piosenka, książka, zwierzę, człowiek. Cokolwiek, co sprawia,że czujesz się tak szczęśliwy,że twoja dusza płacze z czystej radości. To uczucie jak po zażyciu narkotyków, tylko że lepsze, bo to naturalny odlot."

Książka rozpoczyna się śmiercią "tej lepszej" bliźniaczki o imieniu  Gabby. Czy jest coś gorszego na świecie od straty powierniczki sekretów i najlepszej przyjaciółki w jednym? Uwierzcie mi - jest!  
Co? Matka  nieradząca sobie z śmiercią córki, która żałuję że to akurat ona umarła, a nie jej siostra,  Ashlyn zostaję "podrzucona" swojemu ojcu - który od wielu lat miał ją gdzieś - i jego nowej rodzinie. Nikt chyba nie nazwałby tego dobrym pomysłem - a jednak! 
Wszystko zmienia się, gdy Ash w swojej podróży poznaje mężczyznę o cudownych - wręcz niesamowitych - niebieskich oczach. Dziewczyna podbija serce faceta już w pierwszych minutach znajomości. Nie, w zasadzie to nie ona, ale jej wzrok pełen bólu i cierpienia. Daniel jest pewny, że dziewczyna straciła kogoś ważnego. Skąd? On też się z tym zmierzył. 
Danielsa i naszą główną bohaterkę łączy wspólna miłość - nie, nie do siebie - do Szekspira. 


"- Spraw by to minęło, Ashlyn. Napraw mnie - szeptał, całując mnie nieustannie. 

- Nie mogę cię naprawić , Ryan - powiedziałam. - Nie jesteś zepsuty." 

Jedną z ciekawszych postaci w tej książce jest Ryan. Wątek tego bohatera z jednej strony rozbawiał mnie, a z drugiej doprowadzał do łez. Ale taka jest ta historia - pełna przeciwieństw. Jest o śmierci i o byciu żywym. Rodzinie i przyjaciołach. O tolerancji i o braku akceptacji  O stracie i zyskaniu czego nowego.  Pełna ból, ale też i śmiechu. Jest chyba jak nasze życie - niedoskonale doskonała.

"Gwiazdy eksplodowały i się narodziłem. Proszę, mówcie mi Tony."


Dziewczyna o papierowym sercu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz