wtorek, 5 lipca 2016

#3 Saga o braciach Benedictach

czyli "Przeznaczone" do wyższych celów


 Boże, nawet nie wiecie jak długo szukałam tych książek.
Kiedyś przez przypadek trafiłam na video-recenzje. Grzebałam w necie w poszukiwaniu całkiem innej książki, aż nagle trafiłam na to cudo.
Krótki - dokładnie może trzy zdaniowy - opis treść na jednym z portali internetowym do pierwszej części serii nie zachwycił mnie. Po czymś takim nawet palcem nie ruszyłabym tej historii. Joss Stirling, która jest autorką sagi, w ciekawy sposób pokazuje czytelnikowi, że życie to coś więcej niż to, co widać na powierzchni...
Jeśli przebrniecie przez wprowadzenie zapewniam wam, że nie jeden sawant - ale aż siedmiu  - podbije wasze serca.

"Ostatnią rzeczą, jakiej pragnęłam, było się w kimś zakochać, bo gdzieś w głębi siebie pamiętałam, że miłość boli."

KIM JESTEŚ, SKY?

Akcja książki rozpoczyna się małym miasteczku o nazwie Wrickenridge, gdzie tytułowa bohaterka się przeprowadza. Jej rodzice dostali ofertę nie do odrzucenia: miejscowy miliarder i ich wielbiciel zaproponował im prace w Centrum Sztuk. Simon i Sally nie są biologicznie związani ze Sky - adoptowali ją kilka lat po tym, jak jej rodzina ją porzuciła. Dziewczyna ma teraz lekkie opory w funkcjonowaniu w społeczeństwie. Przez połowę dzieciństwa - tę połowę, którą pamięta - jej jedynym środkiem komunikacji ze światem była muzyka.



   "Muzyka nie jest czymś, co można ot tak porzucić, muzyka to życie lub śmierć!"

Sky, pomimo trudności, pomału aklimatyzuję się w nowej szkole. Pomagają jej w tym nowo poznani przyjaciele, ale jednego jestem pewna - do tej grupy na sto procent nie należy Zed! Najmłodszy z braci Benedictów, który jest wilkiem pośród nic nie wartych chłopaków, nie za bardzo dogaduje się z dziewczyną. Mimo "gangsterskiego" wyglądu Zed w jakiś sposób pociąga Sky (a kogo by nie pociągał?). Bohaterka większość swojego czasu poświęca na gapieniu się na niego z boku, tłumacząc sobie że tylko marzenie o nim jest bezpieczne.

"Może fakt, że był tak bardzo poza moim zasięgiem, sprawiał, że dziwnie "bezpiecznie" było o nim myśleć."

Ale co się stanie, gdy przystojniak odkryje, że dziewczyna nie jest tym za kogo się podaje. Zed podczas próby pomocy dowiaduje się, że dziewczyna jest jego Przeznaczoną. W świecie sawantów nie ma silniejszej więzi niż ta, którą właśnie tworzą. Ale - właśnie, zawsze jest jakieś "ale" - Sky nie chce znać Benedicta, bo to tylko sprawia jej ból. Przeszłość powraca do niej z zdwojoną siłą. A z resztą jaki normalny człowiek uwierzyłby, że istnieją ludzie, którzy czytają i porozumiewają się za postacią myśli i że - co najlepsze - jest się jednym z nich.


"Co innego było marzyć z daleka o Wilkołaku, a co innego zorientować się, że cię namierzył."



JAK CIĘ WYKRAŚĆ, PHOENIX?

Phee, podobnie jak Sky, nie miała łatwego życia. Jest złodziejką. Za życia jej matka wpoiła jej, że odnalezienie Przeznaczonego to najlepsze co może się stać w życiu sawanta. Totalny hedonizm.
Teraz, gdy Phoenix jest już prawie dorosła, a jej życie pozostawia wiele do życzenia, dziewczyna przestaje wierzyć w bajeczki. Nasza tytułowa bohaterka należy do gangu, który stoi pod przewodnictwem Widzącego. Phee dostaje do wykonania zadanie: ma okraść Yvesa Benedicta. To okazuje się trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Mimo swojego daru - poległa. Przystojny chłopak okazuje się być sawantem i udaremnia jej kradzież, ale przecież nie może wrócić do "domu" z pustymi rękami.

"Nawet geniusze mogli się mylić - choćby Einstein, który wyraźnie nie trafił z fryzjerem.''

Dziewczyna po raz drugi zasadza się na Yvesa. Tym razem jest jeszcze gorzej -  zostaje złapana na gorącym uczynku. Chłopak zabiera ją do swojego mieszkania, proponując jej pomoc. Mimo tego, że Yves naprawdę się stara, bohaterka ucieka od niego, jak sądząc, do rodziny. 

"Nauczyłam się jednego: rodzina biologiczna potrafi być pułapką; tylko ta, którą sama sobie tworzysz, daje ci dom i ludzi do kochania."

Phoenix natychmiastowo żałuje swojego postępku.  Problemu się gromadzą, a ona jest w samym środku tej burzy.

"Przeznaczeni nie mogą być dla siebie źli, bo się dopełniają. Kiedy nie są razem, nie są kompletni."


ZNAJDĘ CIĘ, CRYSTAL

Wenecja - to jedne z piękniejszych miejsc na ziemi. Crystal Brook, jak sama twierdzi, nie czuje się tu na miejscu. Poprzez braki w swojej mocy dziewczyna nie do końca czuje się jak rasowy sawant. Gdy na jej oczach jej siostra znajduje swojego przeznaczonego, patrzy na nich z lekką zazdrością.  Podczas, gdy nawet nie znają swoich imion, dwójka sawantów oddaje się przyjemności ich pierwszego pocałunku, dziewczyna myśli: halo, to przecież nie może być takie łatwe. A jednak...

- A ja na pewno mogę stwierdzić, że do Xava czuję tylko silną niechęć. Jesteśmy jak ogień i woda. 
- Przepraszam. Nie mogę się powstrzymać, żeby nie pociągać za sznurki. Chciałabym, żebyś była taka szczęśliwa jak ja. 
- Uwierz mi, nie byłabym, gdybym zrządzeniem losu została przykuta do Xava Benedicta."





Problemy Crystal  rozpoczynają się w momencie gdy poznaje Xava - chłopaka z bardzo dużym ego. Benedict już przy pierwszym spotkaniu obraża dziewczynę nawet nie zdając sobie z tego sprawy.  Bohaterka próbuje unikać natręta, ale to wcale nie jest takie proste, jakby mogło się wydawać. Dlaczego? Przeznaczony jej siostry - Trace - jest bratem owego natręta. 


"Jestem mniej więcej tak twarda jak pianka marshmallow. Szantaż emocjonalny zawsze na mnie działa."

Crystal, po aktorskim pocałunku na pokaz, stwierdza, iż żałuję , że chłopak nie jest jej wybrankiem, którego zsyła los. Po tym wydarzeniu wszystko zaczyna się układać, ale jak to w książkach - nie może być za pięknie. Nad rodziną Benedictów znowu zbierają się czarne chmury. Przeszłość nigdy nie jest sprzymierzeńcem miłości. Czas na zemstę, tylko dlaczego muszą cierpieć ci, którzy są niewinni? 

Z tej części sagi nauczyłam się dwóch rzeczy: NIC nie jest nam dane na zawszę. Nasze wspomnienia, bliscy, życie: to wszystko jest ulotne i to, że każdy złoczyńca ma swoją, własną historię.



Zaczynając czytać tę serię nie spodziewałam się tak dobrze wykreowanej historii. Każda rzecz, każdy wątek nie jest tu umieszczony bez przyczyny. Akcja jest skonstruowana tak, że gdy myślimy, iż to już koniec, to historia toczy się dalej, a my dowiadujemy się, że to była dopiero zaledwie połowa.

I te przepiękne okładki - czyż one nie są cudowne? 

Naprawdę - jak dla mnie - jest to jedna z lepszych serii młodzieżowych z elementami fantasy. Trzy książki przerobiłam w cztery dni, a to już samo mówi za siebie. wprost nie mogłam się od nich oderwać. Będę to powtarzać w nieskończoność: autorzy takich książek muszą naprawdę mięć niewyobrażalne duże pokłady żywości umysłu i każdy ich pomysł będzie miał potencjał, bo może właśnie z tych kreatywnych pomysłów stworzą prawdziwe dzieło.  


Dziewczyna o papierowym sercu....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz