piątek, 8 lipca 2016

#4 Jesienna miłość

 czyli obietnica bez pokrycia. 


 Kilka dni temu byłam w antykwariacie. Spędziłam tam chyba z godzinne, ale było warto, bo gdy już miałam wychodzić, znalazłam tę oto książkę. Już dawno chciałam przeczytać tę historie, ponieważ widziałam adaptacje filmową na której niejednokrotnie płakałam.


"Są chwile, kiedy chciałbym cofnąć wskazówki zegara i wyzbyć się smutku, mam jednak wrażenie, że gdybym to uczynił, ulotniłaby się cała radość."



 Oczywiście mowa tu o pierwszym z dzieł z tej książki - czyli "Jesiennej miłości".
Po pierwsze nie spodziewałem się, że będzie tak... inna w stosunku do filmu. Książka jest po prostu cudowna - jak mawia pani Garber.
To historia  pięćdziesięciosiedmioletniego mężczyzny, który przypomina sobie najpiękniejszy rok swojego życia. Ta rozbudowana retrospekcja opowiada losy Londona Cartera, chłopaka bez większego celu w życiu. Siedemnastolatek, na początku, opowiada mam historię swojego dziadka - który z pewnością nie jest wzorcem do naśladowania - i jej skutki. W kilku zdaniach opisuje także niezbyt dobrą relacje wiążącą go z pastorem kościoła Baptystów Południowych.



"- I co podpowiada ci twoje serce? 

- Nie wiem. 
- Może zbyt gorliwie starasz się je słyszeć".


Ojciec Hegbert kilkanaście lat temu stracił żonę. Kobieta długo starała się o dziecko, ale gdy w końcu się udało, zmarła przy porodzie. Pastor, bazując na uczuciach i miłości do żony, napisał sztukę, która odnosiła co roku wielki sukces. "Wigilijny anioł" opowiada historię wdowca, który szuka wymarzonego prezentu dla swojej córeczki. Mężczyźnie, ostatecznie, pomaga kobieta, która odkrywa jego największe pragnienie - i nie jest to coś, o czym myślał.

"Kiedy na nią patrzę, myślę wyłącznie o tym, że pewnego dnia nie będę już mógł jej oglądać."

Jamie Sullivan, która jest córką pastora, od zawsze była obecna w życiu Landona. Była drugoplanową postacią, na którą szkoda było mu tracić czas. Zawsze miła -  uczynna dziewczyna w niezbyt dobrze dobranych ciuchach.


"...Abstrahując od tych innych spraw, najbardziej doprowadzało mnie u niej do szału to, że była zawsze taka cholernie pogodna, bez względu na to, co się wokół niej działo. Przysięgam, ta dziewczyna nigdy nie powiedziała złego słowa o niczym i nikim, nawet o tych z nas, którzy wcale nie byli dla niej mili. Idąc ulicą, nuciła sobie coś pod nosem i machała do obcych ludzi jadących samochodami. Czasami, widząc przechodzącą obok ich domu Jamie, kobiety wybiegały i zapraszały ją na chleb z dyni, jeśli go akurat piekły, albo na lemoniadę, jeśli słońce było w zenicie. Miało się wrażenie, że uwielbiają ją wszyscy dorośli obywatele miasteczka.

- To taka miła panienka - powtarzali."

Ich wspólna historia rozpoczyna się  kilka dni przed balem. Landon nie chcę  wyjść na głupca przychodząc samemu na przyjęcie, więc przez cały dzień kartkuje szkolny album. Po całej masie odmów, chłopak powoli traci nadzieje, ale w końcu zauważa Jamie.Dziewczyna się zgadza- jak wnioskuje po jej słowach: z czystej ciekawości. 

"Wszystko ułożyło się w sensowną całość, a równocześnie nic nie miało sensu."


Po tym wydarzeniu mijają dwa tygodnie, a życie siedemnastolatka wraca do normy (jeśli nie robienie niczego produktywnego wg można nazwać normą.

Nieoczekiwanie dzwoni do niego Jamie z niecodzienną prośbą.

"Spojrzałem na Jamie, a potem na sufit i dookoła siebie, starając się za wszelką cenę zachować spokój. Po chwili znowu spojrzałem na Jamie. Uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej, i mogłem tylko zachodzić w głowę, jak to się stało, że zakochałem się w dziewczynie takiej jak Jamie Sullivan."

Miłość do tej dziewczyny nie przychodzi bardzo długo, ale gdy siedemnastolatek orientuje się, że to to, jego postrzeganie Jamie zmienia się diametralnie.

"Byłem w niej zakochany, tak głęboko zakochany, że nie dbałem o to, że jest chora. Nie dbałem o to, że nie będziemy ze sobą długo razem. Żadna z tych rzeczy nie miała dla mnie znaczenia. Ważne było tylko, że robiłem coś, co moje serce uznało za słuszne."

Mijają dni, a chłopak z czasem zauważa, że jego wybranka robi się coraz słabsza.  Czy ich miłość przerwa wszystkie próby? 


"Minęło odtąd czterdzieści lat i wciąż pamiętam dokładnie tamten dzień. Jestem może starszy i mądrzejszy, przeżyłem może od tamtej pory zupełnie inne życie, wiem jednak, że kiedy nadejdzie w końcu mój czas, wspomnienie tego dnia będzie ostatnim obrazem, jaki pojawi się pod moimi powiekami."

Jedyne słowa jakimi mogę skomentować tę książkę, to te, że prawdziwa miłość jest wieczna i chyba przytoczę słowa z adaptacji filmowej, że miłość jest jak wiatr - nie widzisz jej, ale ją czujesz.

"Mam znowu pięćdziesiąt siedem lat. Ale to nieważne. Uśmiecham się lekko, spoglądając ku niebu, świadom jeszcze jednej rzeczy, której wam nie wyjawiłem: swoją drogą, wierzę teraz, iż cuda się zdarzają."


Dziewczyna o papierowym sercu....


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz