wtorek, 30 sierpnia 2016

#13 Chłopak na zastępstwo

Czyli od jutra będziemy lepsi. 

Już w połowie tej książki stwierdziłam że moje życie nie jest do końca takie jakie powinno być. Nie umiem - na razie - wymienić drugiej takiej książki, która zmusiłaby mnie zatrzymania się na chwilę i pomyślenia nad tym, co robię - a czego nie.


"Starałam się dzisiaj być lepszym człowiekiem, ale świat nie współpracuje."


Sam tytuł nie pozostawia wiele dla naszej wyobraźni.  Jedyne co na początku pomyślałam to "pewnie fajna młodzieżówka". Na początku historia nie ma żadnych komplikacji. Książka nabiera głębi dopiero wtedy, gdy główna bohaterka zaczyna zastanawiać się nad swoim życiem. 

"Rzadko znajdujemy głębię, szukając jej w sobie. Głębię znajduje się w tym, czego uczymy się od ludzi i tego, co dzieje się wokół nas. Bo wszystko, Gia, ma swoją opowieść. Poznając te opowieści, będziesz się napełniać nowymi doświadczeniami, które sprawią, że zrozumiesz więcej. Będziesz wzbogacać swoją duszę o nowe warstwy."

Gia przez całe liceum była taktowana jak "księżniczka", lecz nie miało to negatywnego wydźwięku.  Przy jej boku zawsze stały trzy przyjaciółki. Zawszę opowiadała im o wszystkim, także o starszym chłopaku, którego miały poznać na balu maturalnym. Niestety kila minut przed "prezentacją", Bradley zrywa z dziewczyną na parkingu. To dla niej szok. Przecież jeśli pójdzie na imprezę sama, dziewczyny z góry uznają, że oszukiwała je i zmyśliła sobie chłopaka. 


Nie jesteśmy doskonali i wcale nie powinniśmy tacy być."

Dziewczyna wpada na pomysł jak wyjść z twarzą z tej sytuacji. Potrzebuje chłopaka na zastępstwo. Przecież nikt tak naprawdę  nie wie jak wygląda Bradley. Teraz wystarczy tylko znaleźć kandydata... a może sam się znajdzie?
Nowy partner to dopiero początek zmian w życiu G. Małe kłamstewko rozrasta się w szybkim tempie.

"Odwet to owoc źle ukierunkowanych uczuć."

Oprócz typowej miłosnej historii, książka porusza także bardzo ciekawe tematy tj.  uzależnienie się od internetu,  wpływ środowiska na nasze zachowanie, waga jaką przywiązujemy do płytkich relacji z powierzchownymi ludźmi, a także wpływ rodziców na nasze zachowanie. 


"Jak mierzymy dziś naszą wartość? Liczbą lajków, które otrzymał nasz post, tym, jak wielu mamy znajomych czy ile zebraliśmy retweetów? Czy w ogóle wiemy, co tak naprawdę myślimy, dopóki nie przedstawimy naszych myśli w sieci i nie dowiemy się od innych, ile ich zdaniem są warte?" 

Mimo, że historia - jak  i bohaterka - z początku wydaje się bardzo infantylna, to zapewniam was, że taka nie jest.  


 Dziewczyna o papierowym sercu....

wtorek, 23 sierpnia 2016

#12 Piękny Sekret

czyli piękność jako cecha playboya.

Mimo, że nie lubię erotyków, to tą serie uwielbiam. Pokochałam ich mało skomplikowane problemy. Wiecie, w innych książkach zawsze jest jakieś takie strasznie, duże "bum", przez które bohaterowie się rozstają. A tu? Wszystko wydaje się naturalne, tak naturalne, że aż czekasz z niecierpliwością na ten moment, kiedy się spieprzy, by znowu wszystko w końcu mogło wrócić do normalności. 

Dla tych co nie czytali szybko streszczę poprzednie części:

PIĘKNY DRAŃ
Gdy zaczynałam czytać tę historię, nie wiedziałam czego się spodziewać.  Nie przeczytałam nawet notatki odnośnie fabuły.  Ale pokochałam ją już po tych pierwszych sarkastycznych uwagach naszego drania.
Chloe Mills jest piękna, mądra i pracowita. Ma tylko jeden problem - nieznośnego szefa.  
Trafiła kosa na kamień. Równy staje przed równym. 
Bennett Ryan jest spełnieniem erotycznych marzeń każdej kobiety. Przystojny, bogaty, dążący do samorealizacji.
Tym razem jego celem jest jego asystentka - a w zasadzie unikanie jej. Pan Ryan od przyjazdu z Francji stara się oprzeć wdziękowi dziewczyny. Mimo, że obydwoje pragną siebie na wzajem, to nie znoszą swojego towarzystwa.
Ale jak mają oprzeć się pokusie wspólnego seksu? Czy to już może coś więcej niż tylko pożądanie?

Fakty wyglądały następująco: byłem o nią zazdrosny. Bynajmniej nie w sensie romantycznym, raczej w stylu jaskiniowca: dać pałką po głowie, zawlec za włosy i zerżnąć."

"Jeden miesiąc zlatuje, gdy zakochujesz się w kobiecie dla seksu. Dwa to wieczność, gdy rzuca cię kobieta, którą kochasz."

"Doceniam fakt, że przy okazji robienia sobie kawy zrobiła ją pani także dla mnie, panno Mills, ale gdybym miał ochotę na picie błota, wziąłbym sobie rano ziemi z ogródka".

"Prawem kontrastu poczułem się dziwnie spokojny, jakby wszystkie nasze działania prowadziły właśnie do tej chwili, w której oboje uświadomiliśmy sobie, jak łatwo jest po prostu być."

PIĘKNY NIEZNAJOMY
Sara, chcąc zapomnieć o nieudanym kilkuletnim związku, ucieka do  Nowego Jorku. Jak na złość, gdy obiecuje sobie, że kończy z mężczyznami, poznaje w klubie bardzo przystojnego Brytyjczyka. Nieznajomy oczarowuje kobietę swoim poczuciem bycia. 
Facet nie ma nawet czasu na pożegnanie. Zostaje bez imienia, bez numeru - dziewczyna pozostawia po sobie jedynie wspomnienie i to nie byle jakie. Max ma teraz nowe zadanie. Po nitce do kłębka stara się odnaleźć kobietę z dziwnym - jak się później okazuje, wspólnym - zamiłowaniem. 

Kobiety nie zawsze chcą być traktowane jak delikatne, rzadkie lub drogocenne istoty. Chcemy być pożądane. Chcemy seksu tak samo ostrego, jak wy."

"Nie zaczynam bitwy na umysły z nieuzbrojonym przeciwnikiem."

"Rozejrzałem się w poszukiwaniu odłamków serca, które niemal rozrzuciłem po trawie."

"Po wielkich gwiazdach pozostają czarne dziury, po małych - białe karły. Ja zostawiam za sobą ledwie cień , a całe życie zabieram ze sobą."



PIĘKNY GRACZ
Jak dla mnie jest to najlepsza część z czterech, które przeczytałam. Polubiłam ją chyba za naturalność. Okazała się po prostu najbardziej rzeczywista. Lubiłam w niej to, że nie zaczęła się od seksu. Wiecie, wszystko narastało stopniowo. Bohaterowie tej części poznali się już wcześniej. Spędzili obok siebie późne dzieciństwo, a następnie ich kontakt się urwał. Historia zaczyna się w momencie, kiedy rodzinna Hanny ma dość jej trybu życia. Dziewczyna spędza czasami nawet 18h w laboratorium. Po kazaniu starszego brata kobieta postanawia doświadczyć życia towarzyskiego. Odrabia swoją prace domową perfekcyjnie - może, aż za bardzo.
W końcu Will Summer miał być tylko nauczycielem teorii, a nie praktyki. Nasz gracz waha się w uczuciach, aż do pierwszej lekcji. Szalona uczennica uczy samego mistrza, a on po pierwszej spędzonej razem nocy orientuje się, że nie chce być dla Hanny tylko przyjacielem. Tylko jak udowodnić kobiecie, że jest się tym jedynym, skoro ona uważa cię za największego gracza w historii.


"Wszyscy wyrastamy z bycia dziećmi i po drodze uczymy się, jak to jest być dorosłym. Czuję się, jak bym zawsze umiała być dorosłą, a teraz uczę się bycia dzieckiem."

"Wystarczy jedna noc z tą właściwą. Nie mówię o seksie, bynajmniej. Jedna noc mogłaby cię zmienić..".

"Cholera. Nie chodziło tylko o przyciąganie fizyczne między nami. Przecież wcześniej też mnie ciągnęło do kobiet. Ale przy Hannie czułem coś więcej, łączyła nas jakaś chemia, coś między nami iskrzyło i strzelało, sprawiało, ze zawsze chciałem nieco więcej, niż mogłem otrzymać. Hanna zaofiarowała mi przyjaźń, ja zapragnąłem jej ciała. Zaofiarowała mi swoje ciało, a ja zapragnąłem wkraść się w jej myśli. Zaofiarowała myśli, a ja zapragnąłem jej serca."



No i dochodzimy do sedna sprawy, czyli do  PIĘKNEGO SEKRETU. 
Czytałam wiele niepochlebnych recenzji na temat tej książki. Ze "nudna", "najgorsza z serii" itp. 
Nie zgadam się! 
Ta historia jest po prostu całkiem inna od poprzednich. Może i nie jest najlepsza, ale ma coś w sobie...



Tym razem zamieniamy się stronami.
Tym razem to kobieta ma -w pewnym sensie - bogate życie erotyczne, a mężczyzną kieruje totalny brak doświadczenia w tych sprawach.

"Jednak moja równowaga duchowa nie oznacza, że nie można mnie zranić, że nie czuję się zła albo zdradzona."

Początek wydaje się być podobny do poprzednich części. Wiecie, mądry, przystojny inżynier, którego priorytetem jest praca. Jako, że punkt widzenia Ruby jest pierwszy, nie zauważamy w tym mężczyźnie nic innego, nic świeżego. Sytuacja zmienia się, kiedy zaczynamy patrzeć na świat oczami bohatera.

"Tęsknota przyprawiała mnie o ostry ból, który żłobił mi w piersi głębokie rany, tam, gdzie nie mogłem dosięgnąć, odsuwając na bok konieczność oddychania, bicia serca — to wszystko, czego potrzebowałem, by obracać się w świecie, który kiedyś dało się objąć myślą."

Mężczyzna wydanie się nieporadny, zapatrzony w prace, wręcz sztywny. Jedyny sex jaki przeżył był z kobietą, która na dobrą sprawę nawet go nie kochała. Całe życie inni podejmowali za niego decyzje. Niall tak naprawdę nigdy w życiu nie zrobił niczego sam -oczywiście w sferze prywatnej.

"Jeśli odpowiednio długo się w kogoś wpatrujesz, dowiadujesz się różnych rzeczy."

Kiedy szef Ruby oznajmia jej, że wyjeżdża z Stellą na delegacje dziewczyna doznaje szoku. Wie, że na polu zawodowym da sobie dobrze radę. Bardziej martwi ją fakt, że będzie musiała spędzić cały wyjazd z największym ciachem w firmie.
Jest w nim zakochana od miesięcy, a on - tylko przez przypadek - zauważył ją zaledwie wczoraj.

 "Wszystko dobrze? — mruknął, kiedy zapięłam pas.
— Doskonale — skłamałam. — Skoro już zamknęłam się w małym pomieszczeniu, uznałam, że sobie potańczę."
Kocham jak książki są powiązane w jakiś sposób ze sobą. Nie wiem czemu ale czuję do nich większą sympatie.
Nawiązanie do tytułu w poprzednich częściach aż samo się nasuwa. A tutaj? Nie znalazłam żadnego (no może jedno, ale tak dziwne, że aż głupio o tym mówić).Najlepsza scena? W samolocie! Kto czytał to wie.

"Jego twarz znalazła się o kilka centymetrów od mojej. Wtedy praktycznie wzięliśmy ślub."

Podsumowując, fajna lektura na gorsze dni, ale nie każdemu się spodoba.
Bohaterowie - super!, aczkolwiek zachowanie Nialla czasami mi się nie podobało. Za często chował się w swojej bezpiecznej skorupie.
Język autorek jest lekki i przyjemny. 


Dziewczyna o papierowym sercu....





Ps Nw o czym myślałam pisząc tego posta, ale zamiast napisać w pewnym momencie perfekcyjnie, napisałam perwersyjnie.
Ale ok.




czwartek, 18 sierpnia 2016

#11 Promyczek

Czyli bądź dzielny i stwórz legendę!

Nigdy nie miałam aż tak poważnego załamania emocjonalnego podczas czytania. Nigdy!
Nie wiem czy miałam taki dzień na płakanie, czy po prostu ta książka jest tak dobra, ale prawda jest taka, że nie mogłam opanować łez.

Początek historii ciągnął się i ciągnął, i ciągnął... że aż myślałam, że akcja nigdy się nie rozwinie. Dopiero po 300 stronie zrozumiałam jaki on był ważny. Bez niego to wszystko nie miałoby sensu. To dzięki niemu tak bardzo zżywamy się z tytułowym Promyczkiem.

Ten wpis jest inny niż wszystkie. Po pierwsze - jak pewnie zauważyliście - nie ma tu cytatów. Nie chcę, żebyście oceniali tę książkę na ich podstawie. Po drugie nie będę opisywała fabuły, wolę się skupić na bohaterach.

Zacznijmy od Gusa.
Gus jest jedną z najważniejszych osób w życiu Kate. Jest od tak dawna w jej życiu. że sam nie pamięta jak to wszystko się zaczęło. Jest wspaniałym przyjacielem. Sama chciałabym mieć taką osobę, jak jest on, przy boku. Jest miłośnikiem papierosów i jest pierwszym facetem, którego własnie za to pokochałam. Jego miłość do Kate jest niemal namacalna. Tworzy razem z przyjaciółmi kapele rockową. Prawie się załamałam, jak nie mógł zaśpiewać piosenki, bo jego serce - znów - zmieniło się w emocjonalną papkę. To właśnie on wymyślił przydomek dla Promyczka.
.... wspominałam już, że jest nieziemsko seksowny?

Grace jest siostrą Kate, którą od wielu lat się opiekowała. To właśnie ona nauczyła ją, że w życiu najważniejszy jest uśmiech. Sądzę, że nasza bohaterka starała się być lepszym człowiekiem tylko po to, by być godną obecności w jej życiu.

Życie Kellera obraca o 180 stopni już po pierwszej rozmowie z Kate. Jego życie zawsze było poukładane. Wszyscy tylko od niego oczekiwali. Tak naprawdę od wielu lat prowadzi podwójne życie i żadne z nich mu się nie podoba. Jego przeszłość ciągle się za nim ciągnie - i wcale nie mówię że w negatywnym sensie.

No i oczywiście nasz Promyczek.  Dziewczyna z mega entuzjazmem, empatyczna, pełna życia z wybitnym - jak się okazuje -  talentem muzycznym. Rozświetla pokój tylko do niego wchodząc. Dzięki niej żaden zachód słońca już nie będzie taki jak wcześniej.  Kate jest tak ciepłą osobą, że każdy chcę się z nią przyjaźnić. Jej sekret? Po prostu - cieszy się małymi rzeczami. Nie ocenia innych, Boga traktuje jak przyjaciela, a jej miłość do wszystkich sprawia, że każdy chce być choć trochę jak ona.

"Promyczek" miażdży i wyrwa serca.
Nie przejmujcie się tym początkiem. Później zrozumiecie jaki był potrzebny.
Jest na mojej liście ulubionych książek i sądzę, że zostanie tam na zawsze.

Dziewczyna o papierowym sercu...

PS. Autorka na końcu książki podaje kilka piosenek wspaniale współgrających z historią.
Wybrałam dwie, z którymi każdy powinien się zaznajomić.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

#10 Przypadkowe i odzyskane szczęście

Czyli czego NAPRAWDĘ pragniesz.



Czy kiedykolwiek przy czytaniu książki czuliście ból w klatce piersiowej? Choć przez chwile? Czy jakaś historia aż tak mocno zdruzgotała wasze serca? Czy czuliście, że wasze emocje roztrzaskują się na małe kawałeczki?

"Pomimo rzeczy, przez które musiałaś przejść nadal jesteś w stanie rozświetlić pokój, kiedy do niego wchodzisz. Kiedy na Ciebie patrzę, widzę radość. Widzę życie. Widzę moją przyszłość."

To i tak za mało. Nigdy nie przeczytałam tak emocjonalnej opowieści jak ta  - choć wcale się tak nie zapowiadało.

"Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach."

Czytałam tę historie chyba z pięć razy, a za każdym kolejnym jest jeszcze lepsza.

"Jest na świecie ktoś, kto cię pokocha. Kto będzie cię pragnął dla samej ciebie. Nie zadowalaj się czymś gorszym."

Wyjście na imprezę, praca, spotkanie z nowymi ludźmi, pójście na plaże czy też choćby zatankowanie samochodu. Nie zastanawiamy się tylko to robimy. To wszystko dla nas jest oczywiste. Ale nie dla Delli.
Dziewczyna robi to wszystko po raz pierwszy. Jej niedoświadczenie jest przesłodkie, a przyczyna przerażająca. Mimo mroku, który z dnia na dzień coraz bardziej ją pochłania, stara się cieszyć życiem.

"Przytul ją w moim imieniu. Przytul mocno. Nie pozwól, żeby była samotna. Nie pozwól jej cierpieć. Proszę."

Moim zdaniem to jej strach ją pochłania, a nie choroba. To on wszystko napędza.Jej sekrety nie były czymś, co każdy by zniósł. Sama ledwo to robi.


"– Nie wiem, czy i ja po­win­nam zo­sta­wać. To się nie spraw­dza. Ogra­ni­czam go. Nie po­pra­wia mi się. Cho­ro­ba nie mija, a on za­słu­gu­je na wię­cej. Po­trze­bu­je ko­goś lep­sze­go. Sil­nej ko­bie­ty, w któ­rej mógł­by mieć opar­cie.

– On chce cie­bie, Del­lo.

– Cza­sem wy­da­je mi się, że to, cze­go pra­gnie­my, nie­ko­niecz­nie musi być dla nas naj­lep­sze – za­opo­no­wa­łam.

– Tak... Masz ra­cję – zgo­dził się ci­cho. – Ale je­śli odej­dziesz, on się za­ła­mie."

Woods lubił brak zobowiązań. Takie życie mu odpowiadało. Nienawidził swojej narzeczonej równie mocno jak swojego ojca.
Jego słownik nie posiadał takiego słowa jak "zaangażowanie" dopóki nie poznał Delli. Myślał, że jest jedną z beztroskich kobiet, których nie interesuje co myśli o nich świat. Nie zdawał sobie sprawy, że pod tą maską jest kruchsza niż mógłby to sobie wyobrazić.


"- Jak mam żyć dalej, kiedy jej tu nie ma? Co mam teraz robić?

Rush westchnął i powoli zwolnił uścisk.

– Wstajesz rano i idziesz do pracy. Uśmiechasz się wtedy, kiedy wydaje ci się, że powinieneś. Wolny czas poświęcasz na myślenie o niej. O tym, co jej powiesz, gdy ją ponownie zobaczysz. Potem idziesz do łóżka i masz nadzieję, że uda ci się zasnąć. Następnego dnia rano budzisz się i cała ta gówniana karuzela zaczyna się od nowa.

Oparłem się o ścianę i zwiesiłem głowę.
– A co, jeśli ona nigdy nie wróci?"


Gdy wszytko zaczynało się już układać, przypadek sprawia, że Della rozważa swoją przyszłość. Jest pewna, że musi odejść od ukochanego prędzej czy później. Wie, że nie chce dla niego takiego życia.
Dodatkowo podświadomie zaczyna do niej docierać prawda, że wychodząc z jednego więzienia trafiła do drugiego.


"Ja zawsze jestem po twojej stronie. Możesz mnie

popychać i szturchać. Cholera, możesz nawet dać mi klapsa. I tak będę cię wspierał, gotowy stawić czoło całemu światu razem z tobą."

Dziewczyna postanawia znaleźć w sobie siłę. Wyjeżdża z Rosemary. Nie rozumie tylko dwóch rzeczy. Siłę od dawna już w sobie ma, a od miłości nie można uciec.  Woods nie podda się tak łatwo.

"Czasami to, co wydaje nam się idealne, może się okazać nieźle popierdolone."

Najbardziej rozczulające w całej historii jest świadomość jaka posiada Woods, że jedyną rzeczą jaką  potrzebuje Della, jest on sam.

"Wierzę, że życie każdego z nas jest kontrolowane przez serię wydarzeń. Wybieramy to, czego chcemy, a jeśli to możliwe, możemy zrealizować nasze plany. Raz szczęście się do nas uśmiecha, a innym razem nie. Wiem też, że zdarzają się wypadki. Czasami znajdujemy się w sytuacji, kiedy musimy robić dla ukochanych osób rzeczy, na które nie mamy ochoty."

Dziewczyna o papierowym sercu...

niedziela, 14 sierpnia 2016

#9 Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno

czyli osiem lat w kłamstwie. 

 Dwubiegunowość. To chyba najlepsze słowo, które określa Liama. Chłopak za dnia  jest arogancki, zachowuje się jak palant i rasowy podrywacz. To wszystko zmienia się w nocy. Każdej nocy. Od ośmiu lat. Liam nie dbając o nic - a może włośnie dbając o wszystko? - zakrada się przez okno do swojej sąsiadki. To co zaczęło niewinnie i niegroźnie przemieniło się w rutynę.

 Zaśmiał się, a wstając, pocałował mnie w policzek.
- Możesz sobie udawać, ile chcesz, ale oboje wiemy, że będziesz mnie błagać, żebym spędził z tobą noc.- Puścił do mnie oko, a ja modliłam się, żeby nikt wyłapał podwójnego znaczenia jego słów."

Amber nigdy nie miała łatwego życia, a jej nadopiekuńczy brat tylko je pogarsza. No... w pewnym sensie. Jake jest bardzo troskliwy w stosunku do swojej siostry... aż za bardzo.  Moim zdaniem próbuje "naprawić' przeszłość. Chce chronić ją przed życiem, bo przed cierpieniem nie umiał. Nie rozumie tylko jednego - sam był w tedy małym chłopcem.



"- A ty jak masz na imię? - dopytywał.
- Nazywa się: "Tknij ją jeszcze raz, a dostaniesz w mordę"."

Jake chronił ją za dnia, Liam zaś w nocy. 

Amber często miewa napady lękowe, a jedyną osobą która mogła ją wtedy uspokoić jest - choć go nienawidzi - Liam. Dziewczyna nie rozumie jak facet, który tak bardzo jej pomaga, może jednocześnie tak ją wkurzać. Chłopak od ich pierwszego spotkania znęca się nad dziewczyną. Znacie określenie "końskie zaloty"? Nic dodać - nic ująć. 


"Speszona odwróciłam wzrok. Miałam wrażenie, że kiedy tak na mnie patrzy, widzi rzeczy, które staram się ukryć światem."

Po ich pocałunku chłopak się zmienia. Amber zauważa rzeczy, których by się po nim nie spodziewała, bo są... miłe. Dziewczyna zaczyna zastanawiać się czy aby na pewno dobrze go zaszufladkowała. 


  "Znów zaczęłam się wyrywać. Zmroziło mnie, bo ocieraliśmy się o siebie w miejscach, które nie powinny dla mnie istnieć w przypadku najlepszego przyjaciela mojego brata i największego playboya w szkole."

Moim zdaniem, tę książkę powinny przeczytać osoby które kochają opowiadania.  Ta historia nie jest zbyt... książkowa. Brak w niej rozbudowanych opisów. Akcja skacze z wersu na wers. Troszkę przesłodzona, a w dodatku trochę mało rzeczywista, ale jeśli ktoś ma zły dzień i potrzebuje jakiegoś odmóżdżacza, który rozbawi, to polecam z całego serca.



Dziewczyna o papierowym sercu...

wtorek, 2 sierpnia 2016

#8 Midnight Sun

czyli miłość jako pokuta za nieśmiertelność.

Takiej pokuty chciałby chyba każdy.
Większość z was nienawidzi zmierzchu i strasznie go krytykuje, no ale ... halo! Jak ma pisać kobieta, która napisała swój debiut?
Pięknie, wspaniale i bez błędów? Zapewniam was - tak się nie da.

"Nie zawsze w cenę miłości wliczone są wszystkie dodatki."

Ten wpis będzie krótki, bo nad czym się tu rozpisywać. Wszyscy chyba znają fabułę "zmierzchu", a "midnight sun" to nic innego jak książka z perspektywy Edwarda. 



"Ale zadzwonił dzwonek. Uratowana przez dzwonek... W czepku urodzona... Oboje byliśmy ocaleni. Ona uchroniona przed śmiercią, natomiast ja w ostatniej chwili uratowałem się przed byciem kreaturą jak z koszmaru- przerażającą i wstrętną."

Ta historia jednak nie jest tak do końca książką, lecz tylko jej niepełnym szkicem nielegalnie wykradzionym autorce. Książka inspirowana światowym bestsellerem została umieszczona najpierw bez zgody Stephenie w internecie, a następnie w związku z zaistniałą sytuacją  Meyer postanowiła opublikować materiał na swojej oficjalnej stronie. 




"Tym razem chciałem śnić. Być może gdybym mógł śnić, mógłbym przez kilka godzin żyć w świecie, w którym ona i ja bylibyśmy razem. Ona śniła o mnie. A ja chciałem śnić o niej."

Jeśli macie ochotę dowiedzieć się co czuł Edward gdy Bella po raz pierwszy weszła do szkoły lub do sali biologicznej, gdzie się podziewał podczas ucieczki z Forks, coś o jego polowaniach, jego obsesji, o jego zebraniu rodzinnym a propos niebezpiecznej wiedzy Belli, o jego wypadzie do Port Angeles, czy też o jego codziennych włamywaniach do jej pokoju, powinieneś przeczytać jego POV.

 "Po co tańczyć z katastrofą na skraju przepaści?"

Pewnie mało kto z was wie jak naprawdę duże, Cullen, miał problemy z rodzinną przez swoją miłość, albo jak bardzo Alice cierpiała z powodu zakazu spotykania się z swoją późniejszą przyjaciółką, bo w końcu jak można tęsknić za kimś kogo się nie poznało.  
Teraz macie okazję nadrobić braki.   

"Skoro byłem w drodze do piekła, mogłem równie dobrze rozkoszować się tą podróżą."

Ach... i ten tytuł. W końcu Bella była jego słoneczkiem w środku nocy.


Dziewczyna o papierowym sercu....