niedziela, 14 sierpnia 2016

#9 Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno

czyli osiem lat w kłamstwie. 

 Dwubiegunowość. To chyba najlepsze słowo, które określa Liama. Chłopak za dnia  jest arogancki, zachowuje się jak palant i rasowy podrywacz. To wszystko zmienia się w nocy. Każdej nocy. Od ośmiu lat. Liam nie dbając o nic - a może włośnie dbając o wszystko? - zakrada się przez okno do swojej sąsiadki. To co zaczęło niewinnie i niegroźnie przemieniło się w rutynę.

 Zaśmiał się, a wstając, pocałował mnie w policzek.
- Możesz sobie udawać, ile chcesz, ale oboje wiemy, że będziesz mnie błagać, żebym spędził z tobą noc.- Puścił do mnie oko, a ja modliłam się, żeby nikt wyłapał podwójnego znaczenia jego słów."

Amber nigdy nie miała łatwego życia, a jej nadopiekuńczy brat tylko je pogarsza. No... w pewnym sensie. Jake jest bardzo troskliwy w stosunku do swojej siostry... aż za bardzo.  Moim zdaniem próbuje "naprawić' przeszłość. Chce chronić ją przed życiem, bo przed cierpieniem nie umiał. Nie rozumie tylko jednego - sam był w tedy małym chłopcem.



"- A ty jak masz na imię? - dopytywał.
- Nazywa się: "Tknij ją jeszcze raz, a dostaniesz w mordę"."

Jake chronił ją za dnia, Liam zaś w nocy. 

Amber często miewa napady lękowe, a jedyną osobą która mogła ją wtedy uspokoić jest - choć go nienawidzi - Liam. Dziewczyna nie rozumie jak facet, który tak bardzo jej pomaga, może jednocześnie tak ją wkurzać. Chłopak od ich pierwszego spotkania znęca się nad dziewczyną. Znacie określenie "końskie zaloty"? Nic dodać - nic ująć. 


"Speszona odwróciłam wzrok. Miałam wrażenie, że kiedy tak na mnie patrzy, widzi rzeczy, które staram się ukryć światem."

Po ich pocałunku chłopak się zmienia. Amber zauważa rzeczy, których by się po nim nie spodziewała, bo są... miłe. Dziewczyna zaczyna zastanawiać się czy aby na pewno dobrze go zaszufladkowała. 


  "Znów zaczęłam się wyrywać. Zmroziło mnie, bo ocieraliśmy się o siebie w miejscach, które nie powinny dla mnie istnieć w przypadku najlepszego przyjaciela mojego brata i największego playboya w szkole."

Moim zdaniem, tę książkę powinny przeczytać osoby które kochają opowiadania.  Ta historia nie jest zbyt... książkowa. Brak w niej rozbudowanych opisów. Akcja skacze z wersu na wers. Troszkę przesłodzona, a w dodatku trochę mało rzeczywista, ale jeśli ktoś ma zły dzień i potrzebuje jakiegoś odmóżdżacza, który rozbawi, to polecam z całego serca.



Dziewczyna o papierowym sercu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz