poniedziałek, 27 lutego 2017

#32 Making faces

czyli śmierć stała się rzeczywistością

Tragedie najczęściej dosięgają tych, którzy są nieświadomi, tych co mają jeszcze wszystko przed sobą; miłość, prace, założenie rodziny... po prostu życie do przeżycia. 11 września 2001r. - ten dzień chyba dla wszystkich okazał się ogromną tragedią. Dzięki temu wydarzeniu bohaterowie dorastają dwa razy szybciej niż powinni. Trudno mi jest ich opisać, bo z wiekiem zmieniają się mentalnie, jak i fizycznie. Fern to typowa, mało popularna nastolatka. Sytuacji nie poprawia też to, że jej jedyny przyjaciel - który jest jednoczenie jej kuzynem - jeździ na wózku i dziewczyna poświęca mu praktycznie cały swój wolny czas. Nagle jej szkolna koleżanka się zakochuje i postanawia wymyślić coś nieoczekiwanego, by zaciekawić swojego wybranka. Dochodzi do wniosku, że wyśle mu karteczkę. Niestety kompletnie sobie z tym nie radzi, więc prosi Fern o pomoc i tak nasza bohaterka z listu na list coraz bardziej zbliża się do Ambrosa, w którym skrycie się podkochuje. Ambrose Young jest całkiem inny, niż może się wydawać. Ma dość presji ze strony innych. Potrzebuje się zatrzymać, pomyśleć nad przyszłością i wtedy wpada na pomysł z pójściem do wojska, który zaważy na jego całym życiu.   

"Kiedyś bałem się, że pójdę do piekła. Ale teraz w nim jestem i wcale nie wydaje się takie straszne."

Akcja książki waha się między przeszłością, a teraźniejszością. Myślę, że bez tych retrospekcji historia nie miałaby większego sensu, bo nic bez nich nie byłoby wytłumaczone i książka straciłaby swoją emocjonalność. 


Jest to moja pierwsza książka tej autorki, ale słyszałam dużo pochlebnych opinii na temat Amy Harmon  i wiecie co? - nie dziwię się, że tyle osób ją kocha, bo ja też to zrobiłam. Historia nie jest napisana z jakąś pompą czy też fajerwerkami. Nie ma w niej takiego punktu kulminacyjnego, który waży na losach bohaterów. Książka - jak dla mnie - przedstawia powolny proces radzenia sobie z tym, że życie nie jest do końca takie, jak nam się wydaje i trzeba się z tym pogodzić.

piątek, 24 lutego 2017

#31 Koszmar Morfeusza

Czyli między miłością, a nienawiścią

Wow... chylę czoło przed twórczością K. N. Haner. Trzeba posiadać ogromną wyobraźnie, aby wymyślić tak ciekawą historię. Tak naprawdę "Koszmar Morfeusza" to pierwsza książka polskiej autorki, od której nie mogłam się oderwać.  Przeczytałam ją chyba na jednym oddechu. Rzadko można spotkać erotyk, który ma tak dobrze zachowaną równowagę pomiędzy scenami erotycznymi, a fabułą. Bez wątpienia jedna z najlepszych książek spośród swojego gatunku.

"Pokochałam mężczyzne, który jest moją zgubą. To wiem na pewno. Wybranek mojego serca to facet, którego właściwie nie znam, a który każdego dnia zaskakuje mnie czyś zupełnie innym. Raz jest zimny, brutalny i okrutny, by za chwilę stać się czułym i namiętnym kochankiem."
 


sobota, 18 lutego 2017

#30 Ich noce - seria


czyli miłość w trasie 

Muzyka metalowa, seksowni faceci, światowe tournée, pożądanie, miłość, sex i humor - to wszystko w serii "ich noce" i... nic poza tym.

"Jeśli naprawdę chcesz realizować marzenia, musisz cierpieć, bo dzięki temu będą coś znaczyły, gdy dotrzesz na szczyt."

Od kiedy książki erotyczne przestały być tematem tabu, spotykam coraz więcej historii tylko o jednym, które są pozbawione jakiejkolwiek fabuły. Tu też nie będę rozpisywać się na ten temat, ponieważ praktycznie jej nie ma. Tak naprawdę to tylko sceny łóżkowe przeplatane z krótkimi dialogami. 

niedziela, 12 lutego 2017

#29 Ciemniejsza strona Greya - film

czyli jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów


Wychodząc z kina usłyszałam rozmowę dwóch mężczyzn - około 25-letnich - którzy szli tuż za mną. Nie pamiętam w stu procentach całości, ale brzmiała ona mniej więcej tak:
 - Boże, co ja tu robię? Więcej nie namówisz mnie na takie coś...
 - Cicho bądź, mnie się podobało. Dołożyli trochę akcji. Robi się z tego fajny film sensacyjny. Poczekajmy na następną część. Tam dopiero będzie się działo, bo Jack Hyde będzie chciał ją porwać...

wtorek, 7 lutego 2017

#28 Mimo moich win

czyli miłość mimo wszystko

Wszyscy mówili: przeczytaj to, to taka fajna seria. Nie zawiedziesz się... i wiecie co?
Mieli racje! Wydawnictwo Otwarte chyba nigdy mnie nie zawiodło. 


"Serce można oddać tylko raz. Żadna z następnych miłości nie dorówna tej pierwszej."

Czy kiedykolwiek poznaliście taką osobę, o której nie mogliście zapomnieć? Czy kochaliście tak bardzo, że wszystko porównywaliście do swojej pierwszej miłości?  Czy już po jednym spotkaniu wiedzieliście, że to jest "to", na całe życie? Czy umielibyście walczyć o kogoś tak bardzo, że nic by w was nie zostało? Żadnej pozytywnej emocji - tylko miłość. 




sobota, 4 lutego 2017

[PRZEDPREMIEROWO] #27 Dręczyciel

czyli "kto się lubi, ten się czubi"

Czy wiecie, że w Polsce co dziesiąty uczeń jest w jakiś sposób prześladowany w szkole?  Ale to tylko statystyka... na pewno jest ich więcej. Zaczyna się powoli - przezwiska, kpiny, poszturchiwania - a kończy się... no właśnie! Na czym i czy kiedykolwiek się kończy?
Wychodzę z przeświadczenia, że agresja rodzi agresje i dlatego wiem, że coś musi nas do niej popychać. W końcu człowiek nie staje się zły, bo ma takie widzimisię. 

"Czy nie nadeszła pora, byś zaczęła walczyć?"

Moje emocje przy lekturze były skrajne. Chyba nigdy nie bawiłam się tak dobrze i jednocześnie tak źle podczas czytania jakiejkolwiek książki. Albo chciałam płakać, albo śmiać. Rozwaliła mnie na kawałki i nie wiem, czy kiedyś się pozbieram.  


"Byłeś moją burzą, moją chmurą gradową, moim drzewem w ulewie. Kochałam te wszystkie rzeczy i kochałam ciebie. Ale teraz? Jesteś jak pieprzona susza. Myślałam, że palanci jeżdżą tylko niemieckimi samochodami, ale okazało się, że dupki w Mustangach też mogą zostawić blizny."

czwartek, 2 lutego 2017

#26 W przestworzach

Czyli miłość z nieba 


"Zmarnowałam" na to cztery dni swoich ferii. Miała być jedna książka, a okazało się, że jest ich aż trzy. A miałam tylko przeczytać jakiś romans do poduszki... i jak zwykle wtedy, gdy najmniej się tego spodziewałam, trafiłam na prawdziwą perełkę. Ale tak jest zawsze. Coś, co sprawi nam szczęście, za każdym razem przychodzi nieoczekiwanie.
Tak samo jest niestety - a może stety -z miłością.

Ludzie, którzy mieli najmniej miłości, potrafią jej dać najwięcej. Ale to nie jest do końca takie proste, jak wydaje się być. Nie jest łatwo otworzyć się na miłość, kiedy człowiek, który powinien nas bezwarunkowo kochać, sprawiał tylko ból. Ten fizyczny, jak i ten psychiczny.