czwartek, 30 marca 2017

#37 Droga do Misty

czyli śmierć - dosłownie - jest tylko częścią życia

Autorzy książek fantastycznych z dnia na dzień coraz bardziej mnie zaskakują. Jaką trzeba mieć wyobraźnie, by wymyślić kolejny unikatowy świat i kolejną niesamowicie wciągającą historię. W każdej chwili odkrywam, że pomysłowość pisarzy jest nieograniczona. Ostatnio na przykład myślałam, że Joss Stirling nie jest w wstanie wykreować kolejnego ciekawego bohatera, a oto ni stąd, ni zowąd pojawia się Misty - nastolatka z bardzo irytującym ją i innych problemem. Dziewczyna bowiem jako sawant posiada "dar", który jest prawdziwym utrapieniem - jest szczera do bólu. Nie mówię tu o jakimś celowym wywyższaniu swojej wrednej opinii tylko po to, by poniżyć i zepsuć humor innym. Misty ma głęboko  - gdzieś w sobie - zakodowane, że nie może kłamać. Samo używanie kłamstwa przez innych doprowadza ją do bólu fizycznego. Jako, że dziewczyna niezbyt dobrze panuje nad swoim darem i przenosi swoje "umiejętności" na innych, często zostaje odizolowana. Jej życie nie jest przez to proste. Sprawa komplikuje się coraz bardziej, gdy bohaterka spotyka Alexa. Ich sawackie moce całkowicie się odpychają. Do tego stopnia, że Misty emocjonalnie nie radzi sobie z krytyką chłopaka. Ale to nie jedyny problem, jaki widnieje na jej liście. Gdzieś w niedalekiej okolicy krąży zabójca sawanów, który nie pozostawia po sobie żadnych fizycznych poszlak, więc jak go złapać?

piątek, 24 marca 2017

#36 Confess

czyli niektóre sekrety powinny zostać nie wypowiedziane 

Zaczęłam czytać Confess tylko dlatego, iż wiedziałam, że tworzą do niego film. Chciałam ją przeczytać przed wszystkimi spojlerami i zwiastunami. 24h po przeczytaniu historii zobaczyłam pierwszy oficjalny trailer. Cóż za wspaniałe wyczucie czasu!
Wow, kolejna książka Colleen Hoover, którą jestem oczarowana. Znowu zamknęłam się w pokoju na cały dzień i czytałam bez przerwy. 
Co do polskiej premiery... słyszałam, że ma wyjść w maju, ale po prostu nie mogłam się doczekać. 

Jak to często w książkach C. Hoover bywa przyszłość bohaterów jest naznaczona ich przeszłością. 
Wielu z nas ma swoje sekrety. Te małe, jak i te, które zabijają nas od środka. Niektóre z nich nigdy nie powinny być wypowiedziane. Owen musi czytać je codziennie. Co chwila ktoś wpycha między jego drzwi tajemnicze wyznania, z których po pracochłonnej metamorfozie powstają nieprawdopodobnie piękne dzieła sztuki. Zamienia coś okropnego w coś pięknego i

niedziela, 12 marca 2017

#35 Ogień, który ich spala

Czyli ranią nas ci, którzy powinni nas bezwarunkowo kochać

"Był sobie chłopiec, którego pokochałam.
 I przez kilka krótkich chwil - trwających tyle co oddech, co szept - pomyślałam, że może i on mnie kocha."

Jestem zakochana w dziełach B. C. Cherry już od dawna. Pokochałam ją za pana Danielsa i za jego problemy z dublowaniem... i do tej pory się nie odkochałam. To moja autorka numer jeden i sądzę, że pozostanie ją do końca. 


"Ale z każdym uniesieniem wiąże się upadek."

Alyssa i Logan byli swoimi przeciwieństwami w każdej sferze życia, ale był jeden mały wyjątek. Obydwoje pragnęli miłości.

sobota, 4 marca 2017

#34 November 9

czyli dwa typy ludzkich ran

9 listopada - przez dwa lata najbardziej znienawidzona data na świecie, przez kolejne pięć lat wyczekiwana z prawdziwym utęsknieniem. A to wszystko dzięki jednemu spotkaniu. Fallon i Benton od samego początku wydają się grać na tych samych falach. Mimo, że ich znajomość zaczęła się od słodkiego kłamstewka, to już przed końcem dnia wiedzieli, że jest między nimi coś więcej. Życie jednak nie gra z miłością w tej samej parze. Fallon jeszcze tego samego dnia wyprowadza się na drugi koniec kraju, wiec osiemnastolatkowie muszą się pożegnać. Obydwoje nie mogą pogodzić się z rozstaniem na wieki, ale niestety dziewczyna wieży, że miłość to tylko przeszkoda na drodze ku dorosłości, więc wymyślają, że co roku tego samego dnia będą spotykać się i zaczynać swoje spotkanie w miejscu, w którym skończyli poprzednio. Wydaje się proste, prawda?

- Nie chcę być twoim pierwszym, Fallon. Chcę być ostatnim.
- Chcę, żebyś był moim pierwszym i ostatnim.
- Nie możesz obiecywać takich rzeczy, jeśli nie mówisz poważnie, Fallon.
- Chcę, żebyś był moim jedynym."


Życie Fallon było proste, lecz wszystko zmieniło się 9 listopada. Wtedy to szesnastolatka przeżywa tragedię i za jednym zamachem traci wygląd, pewność siebie, zainteresowanie ojca i swoją pasje - aktorstwo. 
Po recenzjach niektórych blogerów myślałam, że Ben to jakiś okularnik, który siedzi z nosem w książkach, a tu... a tu wychodzi, że całkiem fajne z niego ciacho. Chłopak jest początkującym pisarzem, lecz jego dzieła nie wydostają się na światło dzienne, więc wymyśla nową historię - historię ich samych. Ben szybko odkrywa, że Fallon jest dla niego prawdziwą i jedyną muzą. 9 listopad nie tylko jest datą ich spotkania, ale i głównym motywem w jego powieści. Każde rozstanie się bohaterów napędzało tylko więcej pytań w mojej głowie. 

czwartek, 2 marca 2017

#33 Dziecko zwane "niczym"

Czyli dziecięca wola przetrwania 

Wstrząsająca.
To pierwsze co przychodzi mi do głowy. Książka dla ludzi o mocnych nerwach szczególnie dlatego, że nie jest to tylko fikcja literacka. Po raz enty na moim blogu wracam do pytania: dlaczego nienawidzą nas ci, którzy powinni nas bezwarunkowo kochać?
Była to pierwsza książka, którą przeczytałam sama dla siebie i do końca życia jej nie zapomnę. Do dzisiaj pożyczam/wpycham ją innym i nie okłamujmy się przeżyła wiele. Niektórzy mówili, że nie dobrnęli do końca, niektórym śniła się po nocy. Historia nie jest długa, bo nie ma więcej niż osiemdziesiąt stron, ale to, co te kilka kartek przekazuje jest wręcz nie do opisania. 

Bohaterem jest sam autor - Dave Pelzer.
Lata siedemdziesiąte. Skromny domek w dobrej dzielnicy. Na zewnątrz idealna rodzina: ojciec, matka i trójka cudownych dzieci... i naprawdę tak było. Do pewnego czasu. Jak wszystko w życiu zaczęło się łagodnie. Pójście do konta za "złe" zachowanie, zamykanie w pokoju... i wtedy wkradł się alkohol i kieliszek - a raczej butelka - stał się ważniejszy niż rodzina.