czwartek, 2 marca 2017

#33 Dziecko zwane "niczym"

Czyli dziecięca wola przetrwania 

Wstrząsająca.
To pierwsze co przychodzi mi do głowy. Książka dla ludzi o mocnych nerwach szczególnie dlatego, że nie jest to tylko fikcja literacka. Po raz enty na moim blogu wracam do pytania: dlaczego nienawidzą nas ci, którzy powinni nas bezwarunkowo kochać?
Była to pierwsza książka, którą przeczytałam sama dla siebie i do końca życia jej nie zapomnę. Do dzisiaj pożyczam/wpycham ją innym i nie okłamujmy się przeżyła wiele. Niektórzy mówili, że nie dobrnęli do końca, niektórym śniła się po nocy. Historia nie jest długa, bo nie ma więcej niż osiemdziesiąt stron, ale to, co te kilka kartek przekazuje jest wręcz nie do opisania. 

Bohaterem jest sam autor - Dave Pelzer.
Lata siedemdziesiąte. Skromny domek w dobrej dzielnicy. Na zewnątrz idealna rodzina: ojciec, matka i trójka cudownych dzieci... i naprawdę tak było. Do pewnego czasu. Jak wszystko w życiu zaczęło się łagodnie. Pójście do konta za "złe" zachowanie, zamykanie w pokoju... i wtedy wkradł się alkohol i kieliszek - a raczej butelka - stał się ważniejszy niż rodzina. 



"Mniej więcej na miesiąc przed zdaniem do piątej klasy doszedłem do wniosku, po wielu przemyśleniach, że Bóg nie istnieje."

Mój umysł psychicznie nie ogarnia tej historii.
Nie mogę zrozumieć, dlaczego matka aż tak się nad nim znęcała.
Nie mogę zrozumieć, dlaczego tylko nad nim skoro miał jeszcze dwóch braci. 
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ojciec stał obok i się temu wszystkiemu przyglądał. 
Nie mogę zrozumieć, dlaczego pracownicy szkoły zareagowali tak późno.
  

"Latem po incydencie z kuchenką szkoła stała się dla mnie jedynym miejscem schronienia."

Książka posiada dwa minusy. Pierwszy: masakryczne błędy. Wiem, że to pierwsze dzieło tego autora, ale czy nikt nie sprawdzał ich przy wydawaniu tej pozycji?  Drugi: brak - i mówię tu o permanentnym braku - motywów matki. Kompletnie nie ma wytłumaczonego tego, dlaczego tak się zmieniła. Po prostu to się dzieje.  

Większość książki to tak naprawdę sceny brutalne. Czasami zastanawiam się co ludzie mają w głowie... O większości z tortur przedstawionych w książce nawet nie słyszałam, a ona robi to WŁASNEMU dziecku. 


"Gdy bracia połykali hamburgery, nie wiedzieli nawet, jak składam ręce, spuszczam głowę, zamykam oczy i z całych sił się modlę. Gdy kombi wjeżdżało na podjazd przed domem, czułem, że przyszła moja pora. Zanim otworzyłem drzwi, pochyliłem głowę i wyszeptałem: 
-.... ale nas zbaw ode złego.
Amen."  
PS Tak, wiem. Zbiłam lustro. 


Dziewczyna o papierowym sercu...

2 komentarze:

  1. Nigdy nie słyszałam, a chętnie bym przeczytała. Dziękuję za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, książkę trudno zdobyć, bo NIGDZIE jej już nie sprzedają. Chyba, że od kogoś odkupisz lub wypożyczysz.

      Usuń