wtorek, 23 maja 2017

[Przedpremierowo] #42 Przyrodni brat

Czyli niedaleko pada jabłko od jabłoni

Nie ukrywajmy... sam tytuł zdradza nam połowę fabuły i pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że będzie to kolejny schematyczny romans z wątkiem tabu w tle. Myślałam tak aż do jakiejś pięćdziesiątej strony. Wtedy zrozumiałam, że nazwa książki odnosi się tylko do sposobu, w jaki bohaterowie się poznali i oczywiście ta sytuacja rzutuje na ich życie, ale nie na relacje pomiędzy nimi. 

Mówi się, że nie powinno się oceniać książki po okładce i coś chyba w tym jest... Po tak minimalistycznej grafice nie spodziewałam się jakiegoś szału, a jednak totalne zaskoczenie!

Jak dla mnie w książkach najważniejsze są emocje, cała ta reszta to tylko dodatek. Totalnie nie spodziewałam się tego, co znalazłam w tej historii. To jedna z tych, którą pochłania bez reszty caluśki dzień, bo ma w sobie tyle emocji, że praktycznie żyjesz życiem bohaterów. Zaczynasz czytać i nagle... bam i koniec. Nawet nie wiesz, kiedy skończyłeś.


"- Powiedziałeś mi, że jest najlepszą rzeczą, jaka ci się przytrafiła.
-Wcale tak nie powiedziałem.(...) Powiedziałem, że była jedną z najlepszych rzeczy. Podobnie jak ty. Tylko w innym czasie. (...)   
-Byłeś najlepszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła. Mam nadzieję, że któregoś dnia będę mogła powiedzieć, że byłeś jedną z najlepszych rzeczy w moim życiu, ale jak do tej pory mam tylko ciebie."

środa, 10 maja 2017

#41 Prawo Mojżesza

Czyli "przed" i "po"...

Muszę to przyznać, bałam się sięgnąć po tę książkę i tylko dlatego nie zrobiłam tego wcześniej. Przestraszyło mnie dość dramatyczne zdanie na okładce. Przed "Prawem Mojżesza" czytałam tylko jedną książkę autorstwa Amy Harmon i było to "Making faces", które podobało się mi, ale nie na tyle by zamieszkać na dłuższy czas w moim sercu z powodu m.in. 3-osobowego narratora, którego osobiście nienawidzę. Jak dla mnie w książce najważniejsze są emocje, wszechwiedzący narrator nie do końca je wszystkie przekazuję. Do uczuć jest zdolny tylko człowiek (i mój kot, ale on pokazuję mi częściej nienawiść niż miłość), wiec po co wprowadzać do książek bezosobowość.

"Jeśli nie kochasz, nikt nie zostaje zraniony. Łatwo odejść. Łatwo pogodzić się ze stratą. Łatwo dać sobie spokój."


Ale mniejsza z tym... 
Nawet nie wiecie jaka jestem z siebie zadowolona, że przełam się i przeczytałam tę wspaniałą historię, która na długo pozostawi we mnie swoje ślady. Już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że to będzie najlepsza książka jaką przeczytałam w tym roku i czym bliżej było mi do końca, tym bardziej utwierdzałam się w tym przekonaniu. Wow, wow i jeszcze raz wow. "Prawo Mojżesza" trafia na moją prywatną listę #TOP50 i to na naprawdę bardzo wysokim miejscu. Po prostu brak mi słów... naprawdę ogromne zaskoczenie. Rzadko spotyka się tak dobrą książkę. Opis z okładki jest przepełniony emocjami, ale nawet w najmniejszym stopniu nie oddały tego, co znalazłam w środku. Książka przeniosła mnie na dwa dni w całkiem inny świat. Świat bólu, smutku, śmierci, niespełnienia, zawodu, ale też i radości, przebaczenia i miłości, którą można spotkać tylko raz w życiu. W świat młodzieńczych uczuć i pełnego bólu odnalezienia się po latach.

poniedziałek, 8 maja 2017

#40 Zranieni

Jak zmieścić historię przyjaźni, miłości i przypadku w 200 stronach?

Sydney i Peter.
Piękna dziewczyna i wyjątkowy mężczyzna.
Kolejna para zranionych bohaterów, którzy wciąż uciekają od swojej przeszłości.
I kolejna zakazana miłość.
Schemat goni schemat.
Ale wiecie co? Czytając tę książkę wcale się tym nie przejmowałam. Po prostu cieszyłam się humorem przebijającym przez strony, wciągającą historią i cudownym stylem pisania H.M. Ward.


"To jedna z tych chwil, kiedy wszystko zależy od twoich decyzji - skrzyżowanie, na którym jeden nieostrożny ruch ma nieuchronne konsekwencje. Już raz wybrałam złą drogę."

Ich historia zaczyna się od pomyłki.
Millie to najlepsza i za razem najgorsza przyjaciółka na całym bożym świecie. Po raz kolejny wrabia swoją współlokatorkę w podwójną randkę w ciemno, lecz ona od początku nie idzie tak, jak iść powinna. Sydney przybywa na miejsce jako pierwsza. Kobieta nie wiedząc jak wygląda jej potencjalna ranka, przysiada się do jedynego wolnego mężczyzny w restauracji, lecz już jego sam uśmiech ją szalenie dezorientuje. Pierwszy raz od bardzo czuje się bezpiecznie przy obcym mężczyźnie. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie pojawiła się Millie z pytaniem wymalowanym w oczach. Okazuje się dziewczyna pomyliła stoliki, a jej dzisiejszy partner czeka na nią w drugiej sali. Dziewczyna nie jest tym zadowolona, ale jej zażenowanie sięga zenitu. Sydney ucieka od nieznajomego najszybciej, jak się da. Niestety - a może stety - po kolejnym nieoczekiwanym wybryku - tym razem z właściwym mężczyzną w roli głównej - dziewczyna opuszcza restaurację, tylko po to by wpaść w silne ramiona Petera, jej nieoczekiwanego towarzysza. Życie zawsze daje drugą szansę... Obydwoje lądują u niego w domu. Akcja rozwija się aż do momentu, gdy Peter wyprasza ją za drzwi swojego mieszkania zażenowaną i z pytaniem w głowie: d l a c z e g o. Ogromny kopania w tyłek. Ja na jej miejscu dokładnie w tym momencie zapomniałabym, że istnieje ktoś taki jak on, jednak życie nie zawsze gra z nami fair. Już następnego ranka oboje dowiadują się, kim są naprawdę.
Jak przejść do normalnych, a przynajmniej poprawnych stosunków z kimś, kto jednego dnia namiętnie cię całował, a następnego okazuję się być profesorem...a co gorsza; ty jesteś jego studentką.

wtorek, 2 maja 2017

PREMIERY MAJA 2017


W tym roku maj cały "wysypany" jest premierami książkowymi, dlatego też postanowiłam się z Wami nimi podzielić. 
Oto kilka z nich, na które sama czekam z prawdziwą niecierpliwością.
A wy czekacie na jakąś książkę z listy, a może macie coś swojego?
Chwalcie się!
Może mnie zaciekawicie i będę oczekiwać z wami.