środa, 28 czerwca 2017

#46 Wszystko, co w Tobie kocham

Czyli schemat w dobrym znaczeniu tego słowa 

Mieliście tak kiedykolwiek, że kochaliście kogoś tak samo mocno, jak nienawidziliście?

Dlaczego ludzie są takimi egoistami? Dlaczego, gdy wszystko się układa, nagle wolą zniknąć - bez powodu, na własne życzenie - niż poczekać na rozwój sytuacji? Nikt nie lubi męczenników! Jeśli boisz się, że zranisz kogoś będąc przy nim, to pomyśl, co poczuje ta osoba, kiedy ciebie obok jej nie będzie.
A tłumaczenie, że robisz to dla kogoś - dla niej -  jest po prostu... nie na miejscu - robisz to dla siebie!
To nie troska popycha cię do tego. To twój strach...Ale chyba lepiej cieszyć się szczęściem przez tydzień, razem, niż być osobno przez całe życie i skostnieć w każdym tego słowa znaczeniu. Taaa... ale gdyby to było jedyną konsekwencją takiego zachowania, to powiedziałam: okej... spoko, życie się toczy, ale tak to nie działa. Zawsze, zawsze w takich przypadkach pociągasz kogoś za sobą.

... i nie wiem, naprawdę nie wiem, który z kolei bohater - męski czy żeński  - tego nie rozumie.


Bailey i Vaughna poznaliśmy już w poprzedniej części, tzn. w "To, co najważniejsze.". 
Dwoje hotelarzy, dwa hotele, jedna promenada. 
Nie dziwota, że od samego początku nie pałają do siebie miłością.

Mogłoby się wydawać, że Bailey ma w życiu wszystko; wspaniałych rodziców, cudownych przyjaciół, którzy zrobiliby dla niej wszystko, świetną prace i kochanego chłopaka, z którym chciałaby założyć rodzinę... no tak, może nie aż do końca takiego kochanego. Jej stabilną sytuacje życiową zaburza tylko jedna rzecz, a raczej jeden szalenie przystojny biznesmen, który ciągle zaśmieca jej myśli. Przecież nie powinna myśleć o nim pod tym kątem. 


Można by pomyśleć, że Vaughn nie lubi Bailey, ale to tylko poza. Rzeczywistość jest zupełnie inna. To tak jak w pokerze - nie możesz zdradzać swoich myśli, bo przegrasz. Miłość jest grą, ale to ty trzymasz karty. Mężczyzna podziwia ją za to co robi, za to jaka jest... ale czym większą fascynacje i namiętność w nim budzi, tym większe konflikty rodzą się między nimi. Można by pomyśleć, że facet, który sam zbudował imperium, nie będzie bał się zawalczyć o to, co praktycznie jest jego. Można by... Gdy już ma wszystko w garści - kobietę, do której poczuł coś już przy pierwszym spotkaniu; zapatrzoną w społeczność miasta księżniczkę, która od samego początku, stwarzała przeszkody na jego drodze - "pozwala jej odejść" w przeświadczeniu, że to jej wina. (Wróćcie do pierwszego akapitu. Odpowiedz; Tak, ja tak -.-) 

Mężczyzna, choć wie, że powinien trzymać się ("jakże mądrego") swojego zdania, nie umie sobie odpuścić. Czy gdy zda sobie sprawę, że popełnił najgorszy błąd w swoim życiu, nie będzie już trochę za późno?

Od samego początku wiedziałam, że muszę poznać ich historię. Wystarczył jeden - poniższy - cytat, bym przez miesiąc czekała na premierę. (A nawiasem mówiąc, tak długo go szukałam, że przeczytałam książkę jeszcze raz. ;))




Czuliście  - jeśli czytaliście - w " To, co najważniejsze" to fizyczne przyciąganie, to coś, co tylko niektórzy autorzy umieją wykreować w subtelny sposób. Tyle chemii dosłownie w kilku zdaniach.

Fabuła. Wydaje mi się, że w poprzedni tom pod tym względem był ciekawszy. We " Wszystko, co w Tobie kocham" nie obeszło się bez schematów. Zabrakło tu jakiś momentów zawahania, jak i niestety punktu kulminacyjnego z prawdziwego zdarzenia. Książkę wspaniale się czyta, lecz niestety jest przewidywalna.    


Ale mimo wszystko... nie zawiodłam się na tej książce. Od samego początku pokochałam bohaterów tej historii i kibicowałam im do samego końca. Samantha Young znowu przenosi nas do świata Hartwell i robi to tak umiejętnie, ze nawet nie zauważycie, kiedy wpuścicie mieszkańców miasteczka do swojego serca. 


Myślę, że ta książka nie byłaby tak wspaniała, gdyby nie miałaby swoich bohaterów pobocznych, których osobiście uwielbiam i chciałabym poznać ich historie.  


Książki dzielę zawsze na dwie części. Pierwsza to te historie, które są tak mdłe, że zapominam o nich zaraz po przeczytaniu i te, które będę pamiętać jeszcze przez bardzo długi czas. Ta książka należy w 100% do tej drugiej kategorii.


Lekka, niczym się nie wyróżniająca, a jednak inna, wspaniała na gorące wakacyjne popołudnie na hamaku. 



Dziewczyna o papierowym sercu... 




25 komentarzy:

  1. Właśnie czytam :D Ta dwójka już zdobyła moją sympatię w poprzedniej właśnie części :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęcająca recenzja, dodałam ją listę do przeczytania w wakacje :)

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam kilka podejść do tej książki, ale styl Samanthy Young wydał mi się po prostu przeciętny i nijaki, książka najprawdopodobniej trafi u mnie na sprzedaż .

    http://galeria-slow.blogspot.com/2017/06/szumowska-kino-to-szkoa-przetrwania.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcę nadrobić twórczość tej autorki we wakacje :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo, że nie przepadam za tego typu książkami,to przekonałaś mnie swoją recenzją :). Dodałam Twojego bloga do obserwowanych :).

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze książek tej autorki ale zachęciłaś mnie :) Kupię książkę dla córki i sama ją również przeczytam :)
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też robię podobnie - kupuję mamie, a później jej zabieram.

      Usuń
  7. Ostatnio mam ochotę na thrillery bądź kryminały :) Ale dopiszę tą książkę do listy. Może kiedyś po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem bardzo ciekawa tej książki. Mam nadzieję, że kiedyś znajdę na nią czas.

    OdpowiedzUsuń
  9. Próbowałam z inna pozycja autorki i niestety nie zaiskrzyło :( chyba nie jest to mój gatunek
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie z serią "On Dublin Street"... jeśli tak, to miałam to samo...

      Usuń
  10. Kusi mnie ta książka i to bardzo. Tylko szkoda, że moja doba nie chce się wydłużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie czytałam, niemniej mam na uwadze. ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolejna osoba, która pisze o tej książce! Teraz to już muszę się za nią zabrać w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj ale bym chciała to przeczytać :D Może się uda w te wakacje ^^

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  14. pożyczyłam koleżance To co najważniejsze, a Wszystko co w tobie kocham zażyczyłam sobie od niej na urodziny ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Raczej by mi się ta książka nie spodobała, bo byłabym zirytowana głupim zachowaniem bohaterów, o którym piszesz w pierwszym akapicie, i z frustracji rzuciłabym książką o ścianę :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Na dniach zabieram się za pierwszą część tej serii, a potem od razu planuję przeczytać właśnie "Wszystko, co w Tobie kocham" :).

    OdpowiedzUsuń
  17. Może skuszę się na lekkie i przyjemne wakacyjne zaczytanie. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurczę, miałam nadzieję, że ta książka z powodzeniem trafi na listę luźnych czytadeł na kiedyś, ale te "stalowe oczy" z cytatu zepsuły moje nastawienie :(

    Pozdrawiam,
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno nie Grey - gdzie w co trzecim zdaniu opisywane są jego "szare oczy"...

      Usuń