sobota, 30 lipca 2016

#7 Szeptem

czyli od stróża do upadłego i odwrotnie. 


Taka historia nie może się zdarzyć w prawdziwym życiu, a może jednak?
Już dawno przeczytałam tę książkę. Kiedyś szukałam z nudów cytatów z książek w internecie i znalazłam ten oto fragment:
To wystarczyło bym się zakochała.

"-Chcesz posiąść moje ciało?
-Chciałbym z nim zrobić wiele rzeczy, poza tą jedną..."

Nora to zwykła nastolatka. Nie ma w niej nic specjalnego. Rudowłosa, niska, z rozbrykaną przyjaciółką o imieniu Vee.



"-Ciuchy mi przemokły, nie mam co na siebie włożyć. 
-Ale ze mnie szczęściarz."


Dziewczyna - choć nastolatka - mieszka praktycznie sama. Jej matka ciężko pracuje i często wyjeżdża, a ojciec nie żyje.


"-Jak zwykle świetnie wyglądasz.
-Dziękuję-odparłam bezmyślnie. (...)
-I cudownie pachniesz-dodał Patch.
-To się nazywa prysznic- odparłam zapatrzona w przestrzeń, ale gdy nie zareagował odwróciłam się do niego.
-Mydło, szampon. Ciepła woda.
-Nagość. Czuję sprawę."



Patch od samego początku ją intrygował. Jest zabójczo przystojny, tajemniczy i ... podejrzany. Ich pierwsze spotkanie nie przebiegło zbyt dobrze. Chłopak wydawał się być arogancki, pewny siebie i, co najważniejsze, był obdarzony dziwnie osobistymi informacjami, Patch wiedział praktycznie wszystko o dziewczynie, a ona z trudem wyciągnęła od niego imię, i tak nie będąc pewną, czy facet nie robi sobie z niej żartów. 


- Myślisz, że Biblia jest ścisła? To znaczy: zgodna z prawdą?
- Myślę, że pastor Calvin jest seksy. Jak na czterdziestoparolatka. Tak z grubsza wyglądają moje przekonania religijne."

Tuż po ich spotkaniu Norze przydarzają się niewytłumaczalne rzeczy. Bohaterka ma stu procentową pewność, że tajemniczy "kolega" z klasy ma coś z tym wspólnego.
Wypadek samochodowy, podwójne pobicie i ciągła świadomość, że ktoś cię obserwuje powodują, że Nora zaczyna się zastanawiać nad własnym zdrowiem psychicznym. I jeszcze te dziwne zjawiska... skąd ciągłe przeświadczenie, że słyszy go w swoich myślach. 

"Im wyższe wzniesienie, tym dotkliwszy upadek"

A co jeśli przeciwnik nie jest tylko jeden? 
Co jeśli od wieków trwa bitwa Upadłych z Nieśmiertelnymi, a ty  jesteś w samym jej środku.  Twoje życie - lub śmierć - jest tu najważniejsze.

"- Bo jesteś zupełnie inna, niż sądziłem.
 - Ty też - skontrowałam. - Jesteś gorszy.''

Ale cicho sza...  Są tajemnice, o których mówi się tylko szeptem.

-Obserwuję ją- odpowiedział. -Staram się rozgryźć o czym myśli i co czuje. Sama mi tego nie zdradzi, więc muszę się jej uważnie przyglądać. Czy się do mnie przybliża? Czy patrzy mi w oczy, a potem odwraca wzrok? Czy zagryza wargi i bawi się włosami, jak w tej chwili Nora?
 Klasa wybuchnęła śmiechem. Opuściłam ręce na kolana. -Jest odważna- stwierdził Patch i znów trącił mnie nogą."

Dziewczyna o papierowym sercu...










sobota, 23 lipca 2016

#6 Błąd.

czyli miłość na zastępstwo. 



Dawno nie przeczytałam tak wspaniałej, pełnej humoru oraz ciekawej książki.
"Błąd" to kontynuacja przewspaniałej historii o Hannah i Garrecie.
"Układ" - czyli pierwsza część - od pierwszych stron zawładnął moim sercem. Główna bohaterka jest naprawdę przeurocza, ale to właśnie takie osoby są najbardziej poszkodowane przez los.
Dziewczyna, z bardzo ciętym językiem, w każdym aspekcie swojego życia była pewna siebie, przebojowa i -co najważniejsze - nie bała się wyzwań, ale ten układ okazał się chyba dla obu stron za duży.


"Czy ludzie w ogóle spodziewają się, że się w kimś zakochają?

Myślę, że to po prostu się dzieje."


Garrett Graham. Gwiazda hokeja. Przystojniak z dużym ego i - co się rzadko zdarza w naturze - intelektualista. Niestety - a może stety - jako przyszła kariera chwilowo wisi na włosku. Co zrobi by uniknąć katastrofy?


"-Tak z ciekawości,- mówi, -rano, po przebudzeniu podziwiasz się w lustrze przez jedną godzinę czy dwie? 

-Dwie,- odpowiadam wesoło. 
-Przybijasz sobie piątkę? 
-Oczywiście, że nie. - uśmiecham się. -Całuję każdy z moich bicepsów, a następnie zwracam się do sufitu i dziękuję Najwyższemu za stworzenie tak doskonałego okazu mężczyzny."


Gdy chłopak traci nadzieje rozwiązanie spada mu tuż pod nos. Dosłownie.
Po długich namowach, Garrett podpisuje - można by powiedzieć - pakt z diabłem, W zamian za pomoc decyduje się pomóc brunetce wzbudzić zazdrość w pewnym chłopaku, ale zaraz zaraz... jestem pewna na sto procent, że tym facetem na pewno nie miał być on sam!

"O Boże. Wpadłam na zjazd penisów. Duże penisy i małe penisy, grube penisy i penisy w kształcie penisa. Nie ma znaczenia, w którym kierunku obrócę głowę, ponieważ wszędzie, gdzie tylko spojrzę, widzę penisy"

Wszyscy, którzy przeczytali opisaną powyżej książkę, na pewno kojarzą Johna Logana - najlepszego przyjaciela G. i równie dobrego w hokeju zawodnika. Wszyscy też pewnie kojarzą, że był on skrycie zakochany w Hannah. Mógł mieć każdą dziewczynę ale pragnął właśnie jej... Ale czy na pewno?

"Traktuję go tak, jakbym sam chciał być traktowany, gdybym znalazł się na jego miejscu. Z cierpliwością i wsparciem, nawet jeśli na to nie zasługuje."

Logan ma strasznie duże problemy rodzinne i dlatego wie, że nie ma co marzyć o pięknej przyszłości jako gwiazda hokeja. Facet ma naprawdę duże predyspozycje, ale ma też powinność wobec brata i niestety ojca.
"- Tak, lubiłam cię.
- Więc skupmy się na tym - mówię szorstko. - Na dobrych momentach. Schrzaniłem, ale obiecuję, że ci to wynagrodzę. Nie chcę nikogo innego. Chcę tylko jeszcze jednej szansy".

Pierwsze spotkanie naszego przystojniaka i Grace nie przebiegło... prawidłowo. Tak samo jak drugie nawiasem mówiąc. Ivers po ciężkich przeżyciach na pierwszym roku studiów wraca na uniwerek w Briar starsza, mądrzejsza i na pewno jeszcze piękniejsza. Pierwszą decyzją "nowej" Grace było wybicie sobie z głowy - a także z serca - pewnego bardzo pewnego siebie dupka.  Dziewczyna na pewno nie zachowuje się jak króliczek hokejowy . Nie jest też już naiwna, dlatego John ma teraz tak trudne zadanie. 
Logan jest w dużym błędzie jeśli myśli, że pójdzie mu z tą dziewczyną łatwo. 
Chcąc ją odzyskać facet musi się napracować, bo Grace już przyszykowała mu listę zadań po to, by chłopak mógł zabrać ją na randkę 
Niestety Logan - jak każdy sportowiec - nie zamierza łatwo odpuścić. 


"Boję się przed nim odsłonić, oddać mu serce tylko po to, by rzucił mi je w twarz."

Reasumując, Elle Kennedy postawiła wysoko poprzeczkę pisząc tę książkę. Historia zabawna, pełna zwrotów akcji, a jednocześnie rzeczywista. 
Lekka i łatwa w przyswojeniu, a do tego - moim zdaniem - trzy razy leprze polskie okładki od obcojęzycznych odpowiedników.  


Dziewczyna o papierowym sercu...



piątek, 15 lipca 2016

#5 Art & Soul

Czyli nonsensowny oksymoron. 



Czytając tę książkę byłam na takim głodzie, że aż nie wiedziałam, iż taki głód czytelniczy jest możliwy. Zaczęłam ją czytać wczoraj na dworze w hamaku, ale jako że szczęśliwi czasu nie liczą, szybko zrobiło się ciemno i musiałam odłożyć lekturę na następny dzień.
Rano, o godzinie czwartej, przebudziłam się. Nawet nie wiem w jaki sposób moje myśli spłynęły do tej historii. W pewnym momencie powiedziałam sobie: "Pierniczę, muszę ją dokończyć". Skończyło się na tym, że siedzę przed laptopem o szóstej rano, ze łzami w oczach i piszę dla was recenzje.    

miłość | rzeczownik 
 «głębokie uczucie do drugiej osoby, któremu zwykle towarzyszy pożądanie»
 «silna więź, jaka łączy ludzi sobie bliskich»
 «poczucie silnej więzi z czymś, co jest dla kogoś wielką wartością»
  «głębokie zainteresowanie czymś, znajdowanie w czymś przyjemności»
 «obiekt czyichś uczuć i pragnień»
 «pożycie seksualne»

"Jedna prawda boli bardziej, niż tysiąc kłamstw."

Dlaczego ludzie sprowadzają miłość tylko do czegoś fizycznego? Przecież pożądanie kogoś jest tylko czymś dodatkowym, gratisem. Dlaczego miłość musi zawsze istnieć z pożądaniem, a pożądanie z miłością już niekoniecznie.

"Czasami kochanie kogoś to świadomość, że lepiej im bez ciebie."

Aria przez całe życia była niezauważana. Aż do teraz. Przez jedna, niezbyt dobrą, decyzje, której skutki będzie odczuwała przez całe życie, stała się ''Tą'' dziewczyną. Została zauważona, ale nie w pozytywnym sensie. Etykietka puszczalskiej, ździry i śmiecia już z nią zostaknie. Dziewczyna nie chciała uwagi od innych ludzi, a w szczególności od nowego, wiecznie uśmiechniętego, ucznia. Nie spodziewała się chłopak z poranioną duszą zaakceptuje jej "problemy" (jeśli można je tak nazwać).

"Szczęście nie trwa wiecznie, więc każdy powinien trzymać się go jak najdłużej zdoła, bez kwestionowania i bez żalu."

Levi nie planował przyszłości, chciał tylko poukładać przeszłość, jednakże jak mógłby się oprzeć dziewczynie innej od wszystkich. Chłopak po wielu latach rozłąki wraca do Wisconsin, aby odbudować - nagle zerwaną - relacje z ojcem. Siedemnastolatek staje się nowym ciachem w szkole, ale czy ta opinia na pewno mu pasuje?


"Levi: Estetyczny - przymiotnik: piękny, gustowny.

Ja: Możesz zastosować ten wyraz w zdaniu?
Levi: Wyglądałaś estetycznie, kiedy przyszłaś dzisiaj na matematykę w niedopasowanych skarpetkach."


Obydwoje byli zagubieni, obydwoje nie planowali się zakochać. Byli rozbici, z bliznami, które jeszcze się nie zagoiły i... i może wcale nie chodziło o to by zaleczyć rany na sercu, ale o to, by właśnie kochać pokruszone odłamki.


"Stałem się doskonały w uśmiechach. Ukrywałem się za nimi, by mieć pewność, że nikt nigdy nie zorientuje się, jakie mam gówniane życie. Uśmiechanie się powstrzymywało ludzi przed zadawaniem pytań."

Autorka jak zwykle mnie nie zawiodła. Nie napisała jakiegoś podrzędnego romansu - wręcz przeciwnie! Głównym wątkiem historii oczywiście jest miłość, ale to całe tło - bohaterowie, sceny i problemy z życia wzięte - nadaje książce realizmu. Takie rzeczy dzieją się wokół nas. Wystarczy poszukać.

"Czasami łatwo zapominało się, że dorośli to tylko dzieci w większych ciałach, i że ich serca pękają tak samo, jak nasze."

Co najważniejsze - książka uczy!
Każdego czegoś innego i to jest w niej piękne.



Jeśli zainteresowała cię ta książka, powinieneś także przeczytać  Kochając pana Danielsa.


Dziewczyna o papierowym sercu...

piątek, 8 lipca 2016

#4 Jesienna miłość

 czyli obietnica bez pokrycia. 


 Kilka dni temu byłam w antykwariacie. Spędziłam tam chyba z godzinne, ale było warto, bo gdy już miałam wychodzić, znalazłam tę oto książkę. Już dawno chciałam przeczytać tę historie, ponieważ widziałam adaptacje filmową na której niejednokrotnie płakałam.


"Są chwile, kiedy chciałbym cofnąć wskazówki zegara i wyzbyć się smutku, mam jednak wrażenie, że gdybym to uczynił, ulotniłaby się cała radość."



 Oczywiście mowa tu o pierwszym z dzieł z tej książki - czyli "Jesiennej miłości".
Po pierwsze nie spodziewałem się, że będzie tak... inna w stosunku do filmu. Książka jest po prostu cudowna - jak mawia pani Garber.
To historia  pięćdziesięciosiedmioletniego mężczyzny, który przypomina sobie najpiękniejszy rok swojego życia. Ta rozbudowana retrospekcja opowiada losy Londona Cartera, chłopaka bez większego celu w życiu. Siedemnastolatek, na początku, opowiada mam historię swojego dziadka - który z pewnością nie jest wzorcem do naśladowania - i jej skutki. W kilku zdaniach opisuje także niezbyt dobrą relacje wiążącą go z pastorem kościoła Baptystów Południowych.



"- I co podpowiada ci twoje serce? 

- Nie wiem. 
- Może zbyt gorliwie starasz się je słyszeć".


Ojciec Hegbert kilkanaście lat temu stracił żonę. Kobieta długo starała się o dziecko, ale gdy w końcu się udało, zmarła przy porodzie. Pastor, bazując na uczuciach i miłości do żony, napisał sztukę, która odnosiła co roku wielki sukces. "Wigilijny anioł" opowiada historię wdowca, który szuka wymarzonego prezentu dla swojej córeczki. Mężczyźnie, ostatecznie, pomaga kobieta, która odkrywa jego największe pragnienie - i nie jest to coś, o czym myślał.

"Kiedy na nią patrzę, myślę wyłącznie o tym, że pewnego dnia nie będę już mógł jej oglądać."

Jamie Sullivan, która jest córką pastora, od zawsze była obecna w życiu Landona. Była drugoplanową postacią, na którą szkoda było mu tracić czas. Zawsze miła -  uczynna dziewczyna w niezbyt dobrze dobranych ciuchach.


"...Abstrahując od tych innych spraw, najbardziej doprowadzało mnie u niej do szału to, że była zawsze taka cholernie pogodna, bez względu na to, co się wokół niej działo. Przysięgam, ta dziewczyna nigdy nie powiedziała złego słowa o niczym i nikim, nawet o tych z nas, którzy wcale nie byli dla niej mili. Idąc ulicą, nuciła sobie coś pod nosem i machała do obcych ludzi jadących samochodami. Czasami, widząc przechodzącą obok ich domu Jamie, kobiety wybiegały i zapraszały ją na chleb z dyni, jeśli go akurat piekły, albo na lemoniadę, jeśli słońce było w zenicie. Miało się wrażenie, że uwielbiają ją wszyscy dorośli obywatele miasteczka.

- To taka miła panienka - powtarzali."

Ich wspólna historia rozpoczyna się  kilka dni przed balem. Landon nie chcę  wyjść na głupca przychodząc samemu na przyjęcie, więc przez cały dzień kartkuje szkolny album. Po całej masie odmów, chłopak powoli traci nadzieje, ale w końcu zauważa Jamie.Dziewczyna się zgadza- jak wnioskuje po jej słowach: z czystej ciekawości. 

"Wszystko ułożyło się w sensowną całość, a równocześnie nic nie miało sensu."


Po tym wydarzeniu mijają dwa tygodnie, a życie siedemnastolatka wraca do normy (jeśli nie robienie niczego produktywnego wg można nazwać normą.

Nieoczekiwanie dzwoni do niego Jamie z niecodzienną prośbą.

"Spojrzałem na Jamie, a potem na sufit i dookoła siebie, starając się za wszelką cenę zachować spokój. Po chwili znowu spojrzałem na Jamie. Uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej, i mogłem tylko zachodzić w głowę, jak to się stało, że zakochałem się w dziewczynie takiej jak Jamie Sullivan."

Miłość do tej dziewczyny nie przychodzi bardzo długo, ale gdy siedemnastolatek orientuje się, że to to, jego postrzeganie Jamie zmienia się diametralnie.

"Byłem w niej zakochany, tak głęboko zakochany, że nie dbałem o to, że jest chora. Nie dbałem o to, że nie będziemy ze sobą długo razem. Żadna z tych rzeczy nie miała dla mnie znaczenia. Ważne było tylko, że robiłem coś, co moje serce uznało za słuszne."

Mijają dni, a chłopak z czasem zauważa, że jego wybranka robi się coraz słabsza.  Czy ich miłość przerwa wszystkie próby? 


"Minęło odtąd czterdzieści lat i wciąż pamiętam dokładnie tamten dzień. Jestem może starszy i mądrzejszy, przeżyłem może od tamtej pory zupełnie inne życie, wiem jednak, że kiedy nadejdzie w końcu mój czas, wspomnienie tego dnia będzie ostatnim obrazem, jaki pojawi się pod moimi powiekami."

Jedyne słowa jakimi mogę skomentować tę książkę, to te, że prawdziwa miłość jest wieczna i chyba przytoczę słowa z adaptacji filmowej, że miłość jest jak wiatr - nie widzisz jej, ale ją czujesz.

"Mam znowu pięćdziesiąt siedem lat. Ale to nieważne. Uśmiecham się lekko, spoglądając ku niebu, świadom jeszcze jednej rzeczy, której wam nie wyjawiłem: swoją drogą, wierzę teraz, iż cuda się zdarzają."


Dziewczyna o papierowym sercu....


wtorek, 5 lipca 2016

#3 Saga o braciach Benedictach

czyli "Przeznaczone" do wyższych celów


 Boże, nawet nie wiecie jak długo szukałam tych książek.
Kiedyś przez przypadek trafiłam na video-recenzje. Grzebałam w necie w poszukiwaniu całkiem innej książki, aż nagle trafiłam na to cudo.
Krótki - dokładnie może trzy zdaniowy - opis treść na jednym z portali internetowym do pierwszej części serii nie zachwycił mnie. Po czymś takim nawet palcem nie ruszyłabym tej historii. Joss Stirling, która jest autorką sagi, w ciekawy sposób pokazuje czytelnikowi, że życie to coś więcej niż to, co widać na powierzchni...
Jeśli przebrniecie przez wprowadzenie zapewniam wam, że nie jeden sawant - ale aż siedmiu  - podbije wasze serca.

"Ostatnią rzeczą, jakiej pragnęłam, było się w kimś zakochać, bo gdzieś w głębi siebie pamiętałam, że miłość boli."

KIM JESTEŚ, SKY?

Akcja książki rozpoczyna się małym miasteczku o nazwie Wrickenridge, gdzie tytułowa bohaterka się przeprowadza. Jej rodzice dostali ofertę nie do odrzucenia: miejscowy miliarder i ich wielbiciel zaproponował im prace w Centrum Sztuk. Simon i Sally nie są biologicznie związani ze Sky - adoptowali ją kilka lat po tym, jak jej rodzina ją porzuciła. Dziewczyna ma teraz lekkie opory w funkcjonowaniu w społeczeństwie. Przez połowę dzieciństwa - tę połowę, którą pamięta - jej jedynym środkiem komunikacji ze światem była muzyka.



   "Muzyka nie jest czymś, co można ot tak porzucić, muzyka to życie lub śmierć!"

Sky, pomimo trudności, pomału aklimatyzuję się w nowej szkole. Pomagają jej w tym nowo poznani przyjaciele, ale jednego jestem pewna - do tej grupy na sto procent nie należy Zed! Najmłodszy z braci Benedictów, który jest wilkiem pośród nic nie wartych chłopaków, nie za bardzo dogaduje się z dziewczyną. Mimo "gangsterskiego" wyglądu Zed w jakiś sposób pociąga Sky (a kogo by nie pociągał?). Bohaterka większość swojego czasu poświęca na gapieniu się na niego z boku, tłumacząc sobie że tylko marzenie o nim jest bezpieczne.

"Może fakt, że był tak bardzo poza moim zasięgiem, sprawiał, że dziwnie "bezpiecznie" było o nim myśleć."

Ale co się stanie, gdy przystojniak odkryje, że dziewczyna nie jest tym za kogo się podaje. Zed podczas próby pomocy dowiaduje się, że dziewczyna jest jego Przeznaczoną. W świecie sawantów nie ma silniejszej więzi niż ta, którą właśnie tworzą. Ale - właśnie, zawsze jest jakieś "ale" - Sky nie chce znać Benedicta, bo to tylko sprawia jej ból. Przeszłość powraca do niej z zdwojoną siłą. A z resztą jaki normalny człowiek uwierzyłby, że istnieją ludzie, którzy czytają i porozumiewają się za postacią myśli i że - co najlepsze - jest się jednym z nich.


"Co innego było marzyć z daleka o Wilkołaku, a co innego zorientować się, że cię namierzył."



JAK CIĘ WYKRAŚĆ, PHOENIX?

Phee, podobnie jak Sky, nie miała łatwego życia. Jest złodziejką. Za życia jej matka wpoiła jej, że odnalezienie Przeznaczonego to najlepsze co może się stać w życiu sawanta. Totalny hedonizm.
Teraz, gdy Phoenix jest już prawie dorosła, a jej życie pozostawia wiele do życzenia, dziewczyna przestaje wierzyć w bajeczki. Nasza tytułowa bohaterka należy do gangu, który stoi pod przewodnictwem Widzącego. Phee dostaje do wykonania zadanie: ma okraść Yvesa Benedicta. To okazuje się trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Mimo swojego daru - poległa. Przystojny chłopak okazuje się być sawantem i udaremnia jej kradzież, ale przecież nie może wrócić do "domu" z pustymi rękami.

"Nawet geniusze mogli się mylić - choćby Einstein, który wyraźnie nie trafił z fryzjerem.''

Dziewczyna po raz drugi zasadza się na Yvesa. Tym razem jest jeszcze gorzej -  zostaje złapana na gorącym uczynku. Chłopak zabiera ją do swojego mieszkania, proponując jej pomoc. Mimo tego, że Yves naprawdę się stara, bohaterka ucieka od niego, jak sądząc, do rodziny. 

"Nauczyłam się jednego: rodzina biologiczna potrafi być pułapką; tylko ta, którą sama sobie tworzysz, daje ci dom i ludzi do kochania."

Phoenix natychmiastowo żałuje swojego postępku.  Problemu się gromadzą, a ona jest w samym środku tej burzy.

"Przeznaczeni nie mogą być dla siebie źli, bo się dopełniają. Kiedy nie są razem, nie są kompletni."


ZNAJDĘ CIĘ, CRYSTAL

Wenecja - to jedne z piękniejszych miejsc na ziemi. Crystal Brook, jak sama twierdzi, nie czuje się tu na miejscu. Poprzez braki w swojej mocy dziewczyna nie do końca czuje się jak rasowy sawant. Gdy na jej oczach jej siostra znajduje swojego przeznaczonego, patrzy na nich z lekką zazdrością.  Podczas, gdy nawet nie znają swoich imion, dwójka sawantów oddaje się przyjemności ich pierwszego pocałunku, dziewczyna myśli: halo, to przecież nie może być takie łatwe. A jednak...

- A ja na pewno mogę stwierdzić, że do Xava czuję tylko silną niechęć. Jesteśmy jak ogień i woda. 
- Przepraszam. Nie mogę się powstrzymać, żeby nie pociągać za sznurki. Chciałabym, żebyś była taka szczęśliwa jak ja. 
- Uwierz mi, nie byłabym, gdybym zrządzeniem losu została przykuta do Xava Benedicta."





Problemy Crystal  rozpoczynają się w momencie gdy poznaje Xava - chłopaka z bardzo dużym ego. Benedict już przy pierwszym spotkaniu obraża dziewczynę nawet nie zdając sobie z tego sprawy.  Bohaterka próbuje unikać natręta, ale to wcale nie jest takie proste, jakby mogło się wydawać. Dlaczego? Przeznaczony jej siostry - Trace - jest bratem owego natręta. 


"Jestem mniej więcej tak twarda jak pianka marshmallow. Szantaż emocjonalny zawsze na mnie działa."

Crystal, po aktorskim pocałunku na pokaz, stwierdza, iż żałuję , że chłopak nie jest jej wybrankiem, którego zsyła los. Po tym wydarzeniu wszystko zaczyna się układać, ale jak to w książkach - nie może być za pięknie. Nad rodziną Benedictów znowu zbierają się czarne chmury. Przeszłość nigdy nie jest sprzymierzeńcem miłości. Czas na zemstę, tylko dlaczego muszą cierpieć ci, którzy są niewinni? 

Z tej części sagi nauczyłam się dwóch rzeczy: NIC nie jest nam dane na zawszę. Nasze wspomnienia, bliscy, życie: to wszystko jest ulotne i to, że każdy złoczyńca ma swoją, własną historię.



Zaczynając czytać tę serię nie spodziewałam się tak dobrze wykreowanej historii. Każda rzecz, każdy wątek nie jest tu umieszczony bez przyczyny. Akcja jest skonstruowana tak, że gdy myślimy, iż to już koniec, to historia toczy się dalej, a my dowiadujemy się, że to była dopiero zaledwie połowa.

I te przepiękne okładki - czyż one nie są cudowne? 

Naprawdę - jak dla mnie - jest to jedna z lepszych serii młodzieżowych z elementami fantasy. Trzy książki przerobiłam w cztery dni, a to już samo mówi za siebie. wprost nie mogłam się od nich oderwać. Będę to powtarzać w nieskończoność: autorzy takich książek muszą naprawdę mięć niewyobrażalne duże pokłady żywości umysłu i każdy ich pomysł będzie miał potencjał, bo może właśnie z tych kreatywnych pomysłów stworzą prawdziwe dzieło.  


Dziewczyna o papierowym sercu....