piątek, 25 listopada 2016

#20 Chłopak z sąsiedztwa

czyli facet dla chłopczycy. 

Chyba spodziewałam się trochę więcej po tej historii.

Po lekturze Chłopaka na zastępstwo miałam w głowie tyle przemyśleń, pomysłów, że aż głowa mała.
Po przeczytaniu tej książki miałam lekki niedosyt.


Książka opowiada historie stu procentowej chłopczycy o imieniu Charlie.  Dziewczyna większość czasu  spędza wraz z swoimi braćmi oraz ze sąsiadem z domu obok o imieniu Braden. Wiecie, cała piątka traktuje się na wzajem jak jakieś popychadła, robią sobie dziwne zadania, ale z drugiej strony zawsze mogą na siebie liczyć. Większość z was ma rodzeństwo, wiec liczę na to, że umiecie sobie wyobrazić takową sytuacje - tylko pomnóżcie to razy sto.  



Jednak jej życie zaczyna się zmieniać, w chwili podjęcia pracy w całkiem nowym i tak innym dla niej miejscu. Charlie nie zauważa nawet małych zmian jakie zaczynają pojawiać się w jaj życiu.


Abstrahując już zachowanie mężczyzn w jej życiu - a traktują ją DOSŁOWNIE jak faceta - dziewczyna dochodzi do wniosku, że tylko udając głupią i wymalowaną lale znajdzie sobie chłopaka. Dlatego też zaczyna sobie stwarzać nową "twarz" i wpada w ręce pierwszego lepszego "gościa w lakierkach".


Jedną maskę przyodziewa sobie w domu. Wtedy nosi za duże chłopięce ciuchy i stara się być jednym z braci. Drugą w pacy, kiedy musi wyglądać idealnie i zachowywać się kobieco. 


Ale po całym dniu w końcu przychodzi noc... a w tedy, przy płocie swojego sąsiada, kiedy nadchodzi czas na odreagowanie, obie maski zlewają się w jedną.


Historia jest naprawdę fajną młodzieżówką, opowiadającą o tym kim się na prawdę jest i kim się staje człowiek. Połknęłam ją w jeden wieczór. Książkę łatwo nie czyta i przyswaja. Nie jest typowym odmóżdżaczem. 


Jeden minus dotyczący książki, który aż boli, dotyczy też pierwszej części z serii. 

W życiu NIGDY po pierwszym pocałunku ludzie nie zachowują się jakby byli już ze sobą w związku od trzech miesięcy. Boże, to takie nie realne, że aż... nie mam porównania. 

Ale pomijając powyższy akapit - polecam z całego serca.




Dziewczyna o papierowym sercu... 

środa, 9 listopada 2016

#19 REAL

czyli dwie oblicza w jednym ciele.

Jak dla mnie najgorętsze odkrycie tej jesieni. Pełen żaru, seksu i namiętności międzynarodowy bestseller, który zmieni twoje postrzeżenie na temat pragnienia tego, co nieosiągalne.


"Serce jest pustym mięśniem i będzie biło miliard razy podczas naszego życia. Ma wielkość pięści i składa się z czterech jam: dwóch przedsionków i dwóch komór. Jak ten mięsień może pomieścić w sobie coś tak ogromnego jak miłość. Czy to serce jest odpowiedzialne za kochanie? A może kocha się duszą, która jest nieskończona? Nie wiem."

Oczywiście schemat ten sam co zawsze (tu chyba już żadna autorka nie zachwyci mnie czymś nowym.): ona: piękna, inteligentna i można powiedzieć, że w potrzebie. On, zabójczo przystojny, bogaty, z niedoborem miłość - właśnie pomyślałam, że chyba ktoś tu przeczytał Greya... ale stop. Ucinamy, bo recenzja ma mieć pozytywny wydźwięk, bo książka jest naprawdę super.

Boże.
I to samo co w zmierzchu z perspektywy Edwarda, tzn.: ja cie tak bardzo pragnę, ale nie mogą cię mieć, bo jesteś dla mnie za dobra. Ale tak bardzo cię pragnę...!


"Jego zwierzęcy magnetyzm jest tak silny, że mam wrażenie, jakby odebrał mi głos. Wkroczył w moją osobistą przestrzeń, zajmując ją całą, pochłaniając ją, pochłaniając mnie i zabierając mi cały tlen."

Dobra, jeszcze raz od początku.

Brook Dumas po swojej kontuzji sprzed lat, musiała ukończyć studia rehabilitacji sportowej.
Jako była sprinterka ma bardzo silną wole walki - co przekłada się w jej późniejszych czynach.
B. z myślą, że idzie przeżyć swój pierwszy przypadkowy numerek, zostaje wplątana w świat boksu, pieniędzy i - co najważniejsze - w świat Remingtona Tate.


"-Celowo pozwoliłeś się pobić.

Siada na ławce u stóp łóżka i patrzy na mnie, odrzucając na bok pustą butelkę po Gatorade. 

- Jestem cały spieprzony, choć mnie naprawić.

- Prawda, jesteś spieprzony, ale to nie twój biceps potrzebuje czułej miłości!
- Masz racje, nie on - jego oczy połyskują w łagodnym świetle lampy, kiedy mnie obserwuje. - Przyjdziesz mnie naprawić?"


Remy to prawdziwy awanturnik o dwóch twarzach., DOSŁOWNIE. Podczas walk... jego postawa sprawia, że nie tylko kobietom robi się gorąco.




"Nigdy wcześniej nie widziałem takiego spojrzenia (...) Nie bała się mnie. Bała się „tego”. Tej samej rzeczy, która tak mnie ściska i całego mnie opętała. Każda komórka w moim ciele wręcz buzuje świadomością. Każdy centymetr mojej skóry jest przytomny. Moje mięśnie są naładowane, dokładnie jak wtedy, gdy przygotowuję się do walki. Tyle, że nie jestem gotowy do walki. Jestem gotowy na swoją partnerkę.


Boże, dopomóż jej."

Mimo tytułu, moje drogie Panie (lub Panowie) muszę stwierdzić, że historia nie jest w 100 % realna.

Na świecie nie ma tak nieidealnie idealnych facetów.


"- Rem, tylko tutaj siedząc, łamiesz kilka serc - śmieje się Riley z tylnego siedzenia i kciukiem wskazując na autobus pełen uczennic. Zaczynają piszczeć, kiedy na nie patrzę, na co moi kumple wybuchają śmiechem."

Szczerze? Nie mam będę się tu rozpisywać. To jedna z TYCH książek, które - moim zdaniem - trzeba przeczytać, by zrozumieć ich fenomen.  Na waszym miejscu nie kierowałabym się notatką odnośnie historii.  Jak dla mnie są to tylko suche fakty, które nie mają nic wspólnego z prawdziwą wymową tej książki.



"Mam wrażenie, jakby mnie naznaczał. Jakby przygotowywał mnie do czegoś wielkiego. Czegoś, co może zmienić i zrujnować moje życie."

Także pomijając dziwne dygresje o jakich tu napisałam, moja opinia:

Wróć do pierwszego zdania wpisu!


Dziewczyna o papierowym sercu...

Książka posiada kontynuacje, czyli: MINE i historia opowiadaną z perspektywy Remingtona tj. REMY. 
*cytaty pochodzą z całej serii.